piątek, 26 września 2014
Rozdział 4
Minął tydzień...
Wszystko się ułożyło, rodzice już urządzili się w domu i czekaj na przyjście mojego braciszka ! A u mnie? Coraz lepiej, zaprzyjaźniam się z Oscarem. Właśnie siedzimy na naszym połamanym drzewie które spadło kilka dni temu a on gra na gitarze, ja wpatruję się w piękne widoki LA. Tak się cieszę, że go spotkałam jest niesamowity ! Już następnego dnia przyszedł do mnie i zaproponował by mnie oprowadzić po mieście. Świetnie się bawiłam, jest taki sympatyczny i w ogóle nie brakowało nam tematu. Mamy podobne zainteresowania, okazało się, że Oscar tańczy tak jak i ja. W dodatku uwielbiam patrzeć na niego zamyślonego jak próbuję zagrać trudniejszą piosenkę. Biorę swój telefon do ręki i próbuję zrobić mu zdjęcie a on zauważa to i zaczyna się szczerzyć do kamery. Śmieję się i pokazuję mu, że ma grać dalej. Zauważam notatkę którą mi napisał i jeszcze jedną.. wczoraj się pojawiła na moim ekranie. To spotkanie z Felixem które będzie za 2 dni bo wcześniej nie mógł. Nie wiem czemu, nie powiedział mi. Wiem tylko to, że pojutrze Go zobaczę. Już to wyobrażam, wybiegam do niego a on rozkłada ręce i przytula mnie najmocniej jak może a ja mu zaczyna płakać i mówić, że tęskniłam bo tak jest. Tęsknie za nim i to bardzo ale Oscar dorównuję mu troszeczkę bo teraz jest przy mnie i stara się pomóc. Uwielbiam Go jako przyjaciela. Jest mój i koniec. Z moich rozmyślań budzi mnie jego głos.
-Jude ! Wstawaj !Mama dzwoniła do mnie, że musimy jechać do sklepu po jakieś składniki do ciasta. Pogotujesz z nami ? -spytał się mnie Oscar. Odpowiedziałam mu kiwnięciem i wzięłam jego ręke którą wystawił i poszliśmy w stronę jego domu. Wchodzimy do jego drewnianego domu, jest piękny już tu była parę razy oczywiście po Oscara. Państwo Enestad lubią nowoczesność. W aktualnej modzie, meble i dodatki. Podoba mi się tu ale przeciwieństwem tego domu jest pokój Oscara. Niebieski w różne wzorki (chyba sam robił) i z białego drewna staromodne łóżko oraz pełno zdjęć na jednej ścianie są tam z jego z rodzicami i całą rodziną nawet jedno ze mną :) wygląda ślicznie. Zrobiliśmy je wczoraj on mnie wziął na barana a ja z uśmiechnięta od ucha do ucha w jego okularach słonecznych. Patrze na nie kiedy podchodzi do mnie Oscar.
-Kiedy zdążyłeś je wydrukować ? -pytam się chłopaka z uśmiechem.
-Jakoś kilka godzin temu zanim przyszłaś -posyła mi uśmiech i odwraca się by wyjąć z komody swoją białą koszulkę. Po czym ściąga swoją i ubiera na siebie białą. Nawet przez ten ułamek sekundy widzę jego wyrzeźbione plecy. O nie ! rumienie się. On patrzy na mnie i zaczyna się śmiać
- Przepraszam nie chciałem Cię zawstydzić - po czym zaczyna jeszcze bardziej się śmiać.
-Oscar ! to nie tak jak myślisz.. - po tych słowach sama zaczynam się śmiać i siadam na łóżko po czym kontynuuje - po prostu jesteś strasznie umięśniony i mi się to podoba - puszczam mu oczko.
Schodzimy cali popłakani z śmiechu do kuchni w której stoi Mama Oscara.
-Dzień dobry -mówię miło i posyłam Pani uśmiech
-Dzień Dobry Judy.. Co wy się tak chichraliście tam ? Cały dom słyszał.-śmieje się.
-A wie Pani. Oscar umie doprowadzić dziewczyny do łez. - Spoglądam na Oscara a on robi smutną minę a potem przytakuje. Wszyscy w trójkę uśmiechamy się do siebie w ciszy aż przerywa ją Oscar.
-Dobra Mamo ja idę do sklepu i przy okazji odprowadzę Jude do domu. Pa -Bierze mnie za rękę i wyciąga z kuchni zdążam tylko krzyknąć "Do widzenia" Po czym wychodzimy z domu.
-Wiem, że miałaś z nami pogotować ale Mamie się odwidziało i jutro będzie robiła ciasto.. chyba jabłecznik .- Mówi po czym idziemy chodnikiem w stronę mojego domu. Stajemy przed bramką i patrzymy na siebie jak jakaś nieśmiała parka i tak codziennie jak się żegnamy nie wiemy jak się pożegnać. Zawsze wychodzi tak, że ja chce przytulić a on podaje rękę lub na odwrót dzisiaj również. Zaczynamy się śmiać a ja posyłam mu uśmiech i łapię jego rękę, mówiąc:
-Dobranoc Oscar
-Dobranoc Jude -posyła mi uśmiech i odwraca się na pięcie. Po czym oddala się a ja otwieram bramkę i wchodzę na ogródek po czym siadam na trawę po turecku i chowam głowę we włosy. Po czym wyciągam telefon z kieszeni i wybieram numer do Felixa oczywiście, że poczta głosowa.. "Hej Fel jak odsłuchasz to napisz do mnie. Nie mogę się doczekać Czwartku ! tutaj Jude" i rozłączyłam. Wstałam i weszłam do domu. Rodzice siedzieli na kanapie i patrzeli jakiś magazyn. Na pewno jakiś z dziecięcymi rzeczami. Podchodzę do nich od tyłu i przytulam mamę a ta łapie mnie za łokieć. Czytają imiona dla chłopców w książce.
-Co tak szybko wróciłaś ? Wczoraj żegnałaś się ze swoim kochasiem z 2 godziny pod bramką. -mówi Bob i uśmiecha się do mnie.
-Tak jakoś wróciłam wcześniej. A wy co tu robicie ? -pytam rodziców.
-Wybieramy imię dla małego. Nie mamy pomysłu na nie.. pomożesz?
-Może Mark ? albo John. -sugeruję rodzicom.
-Mi się podoba Harry - mówi szybko Bob a ja spoglądam na niego i kiwam głową.
-Mi też się podoba to imię ! Harry... Harry Clark, ładnie. - Uśmiecham się do nich po czym całuję Mamę w polik i idę do swojego pokoju. Mój pokój też już nabrał kolorów. Szafy są pełne a na ścianie wisi wielka tablica korkowa która niedługo będzie zapełniona zdjęciami. Idę do łazienki po czym ubieram się w piżamę i wiąże włosy w warkocza. Siadam na tapczanie i patrze przez okno na niebo hmm gwiazdy tak jasno świecą. Nagle rozbrzmiewa mi dzwonek od telefonu z nadzieją, że to Felix. Jenak nie.. Oscar, odbieram.
-Halo ? -próbuje udawać, że głos mój jest zaspany, jakbym spała.
-Hej Śpiochu ! ty nie śpisz jeszcze ?
-a-ale skąd wiesz.. ?
-okno.. -mówi głosem takim jakbym nic nie brała logicznie. Patrze przez okno i widzę go stojącego pod płotem który się uśmiecha. Otwieram okno i wyciągam nogi na zewnątrz, że mi zwisają z okna i macham mu .
- Ty niby śpisz? -mówi do mnie z humorem.
- Nie.. Czekam na telefon od Felixa.. musimy omówić gdzie się widzimy. - mówię do niego po czym on się cofa i przeskakuje przez płot i podchodzi do mojego okna.
- Widzicie się kiedy ? -mówi trochę ostrzej więc ja spróbuję załagodzić sprawę. Klepie w poduszkę by dać znak żeby siadł obok mnie. Podchodzi i siada obok są plusy mieszkania na parterze.
-Widzimy się w Czwartek koło tego parku obok Centrum ale nie wiem o której. Strasznie się boję, że mnie nie pozna czy on się zmieni i nie będzie taki sam. Nie wiem Oscar sama nie wiem.. - po czym się rozklejam i zaczynam mu ryczeć.
- Nie płacz mała proszę. Wszystko będzie dobrze. Tylko nie zapomnij o swoim starym-nowym przyjacielu, - mruga do mnie oczkiem- będzie dobrze. Pogadacie i powspominacie dawne czasy. Pamiętasz jak oglądaliśmy twoje zdjęcia z dzieciństwa ? Prawdę mówiąc to mało się nie zmieniłaś. -Spoglądam na niego i szturcham w ramię po czym się uśmiecham.
-No widzisz już się uśmiechasz. Wolę Cię uśmiechniętą niż zamyśloną i smutną a teraz ja idę bo rodzice mnie zabiją. Dobranoc mała. -Po czym mnie przytula i zeskakuje z okna a ja macham mu ostatni raz i zamykam okno. Kładę się spać.
Rano się budzę a telefon mi mruga jak szalony. 3 Powiadomienia.
1. Od Oscara " rodzice dziś jadą na kolacje ;) gotujesz ze mną jabłecznik? "
2. Od Mamy " Pojechaliśmy po łóżeczko wrócimy po południu xx"
3. Od Felixa " Jude ! Jutro o 12 w Parku koło Centrum pasuje ? ;* "
Od razu odpisuję.
Najpierw Oscarowi krótkie "Ok ;) " dostaje szybko odpowiedź " będzie z nami jeszcze mój kolega OG z dziewczyną ;) "
Potem dzwonię do mamy i ugaduję się gdzie zostawić kluczyk bo po południu mnie nie będzie bo będę pomagać Oscarowi w pieczeniu a następnie piszę do Felixa "Okey będę pamiętać. Do zobaczenia xx "
Wstaję z łóżka i idę się ogarnąć. Ubieram swoje kolorowe leginsy w jakieś wzorki i biały t-shirt mojego taty a włosy wiąże w kitkę. Idę do kuchni i robię sobie kanapki i siadam przy komputerze i sprawdzam portale. Po jakieś godzinie szperania widzę wiadomość
Oscar "Jude ! Idę po Ciebie i pójdziemy po składniki ;) xx " od razu po przeczytaniu wiadomości rozbrzmiewa dzwonek do drzwi. Oscar ! Podbiegam i rzucam mu się na szyję nawet nie wiem dlaczego.
-Cześć Oscar ! wchodź ! wyłączę laptop i możemy iść. - oznajmiam chłopakowi. Oboje wchodzimy do domu i siadamy na kanapie a ja wylogowuje się z twittera i wyłączam laptopa.
-Dobra no to możemy iść -mówię Oscarowi i idziemy w kierunku bramki, klucz zostawiam w ustalonym miejscu w razie gdyby rodzice przyjechali a mnie by nie było. Wychodzę z bramki i widzę biały skuter.. Kieruję wzrok na chłopaka a on się uśmiecha.
-Ja na to nie wsiądę.
-Wsiadaj nie marudź, marudo. Jedziemy tylko do sklepu. - posyłam mu uśmiech i podchodzę do niego i biorę kask..
________________________________________________________________________
Notatka od autorki :
Mamy 4 rozdział !
jak myślicie ? co dalej z Jude i Oscarem ?
jak będzie wyglądać spotkanie z Felixem ?
bedzie tak jak sobie dziewczyna wymarzyła ?
KOMENTUJCIE !! ☺
piątek, 19 września 2014
Rozdział 3
"Nagle coś chwyta mnie za drugą dłoń. Tak to On. Człowiek który mnie zmienił który nauczył mnie co to przyjaźń i miłość. Właśnie Go kocham."
"My Happy Little Pill... " Słyszę utwór grający w moich słuchawkach a ja z zamkniętymi oczami jadę do nowego domu. Nie mogę się doczekać. Felix jest blisko i może się zobaczymy. To będzie niesamowite. Zobaczę Go, podbiegnę i wskoczę mu w ramiona a on mnie ob kręci i przytuli najmocniej jak umie. Tęsknie za tym Felixem który mnie przytulał 80 razy na dzień. Auto staje tak gwałtownie, że aż mnie przeniosło na drugą stronę tylnich miejsc.
-Co się dzieję ? -pytam zszokowana Mamy.
-Dojechaliśmy na miejsce - Powiedziała z uśmiechem od ucha do ucha po czym wyszła z auta. Otworzyłam okno i wysunęłam przez nie okno. Zobaczyłam biały dom z dużym balkonem i mniejszymi oknami po bokach a drzwi wejściowe zasłaniałam żywopłot. *Tutaj teraz będę mieszkać" pomyślałam cicho i ściągnęłam słuchawki z uszu. Otworzyłam drzwi od pojazdu i wysiadłam. Jak najszybciej mogłam podbiegłam do drzwi i oglądając się za siebie zobaczyłam wielką panoramę tego miasta. Mieszkaliśmy na tzw. górce gdzie wszystko było widać. Śliczny widok. A ten wschód słońca! nie do opisania ! Znakomity i te promyki które przedostają się przez drzewa. Uśmiechnęłam się i patrząc na moich rodziców obejmujących się i patrzący na ten widok krzyknęłam do nich.
-Pięknie tu !- uśmiechnęłam się po czym oby dwoje się odwrócili w moją stronę z uśmiechem. Najpierw weszła Mama. Ja po niej a na końcu Bob. Dom w środku cały z drewna a wszystkie ściany białe. Dom jest parterowy. Weszliśmy korytarzem do wielkiego salonu i kuchni w jednym a dalszym ciągiem korytarza znajdowały się cztery pokoje i łazienka. Podoba mi się tu. Kiedy rodzice zaczęli rozpakowywać swoje rzeczy ja wyszłam obejrzeć okolice trzeba się zapoznać z tutejszą miejscowością. Szłam tak przed siebie szukając może jakiegoś centrum ? albo obojętnie jakiego sklepu ? nie wiem. Chciałam tylko kupić sobie batonika.Mijałam ścieżkę z czerwonej cegły i po boku była łąka jakiś kwiatów tak kolorowa! Nim się zorientowałam, zamiast stać na prostych nogach i trzymając telefon w ręce to leże na ziemi i za Chiny nie wiem gdzie mam telefon ?! Rozglądam się a za mną leży chłopak jakiś.. chyba na niego wpadłam. Jak zawsze pierwsze dobre wrażenie. Patrzę na tego chłopaka. Taki słodki znaczy widzę tylko jego loki ale i tak wydaję się przystojny. Przyglądałam się mu tak z podziwem ze nie zauważyłam że on się już podniósł i wyciąga do mnie dłoń. Opamiętaj się ! Spojrzałam na niego do góry a on się uśmiechnął ukazując dołeczki.
-Wstawaj! chyba nie chce Ci się siedzieć na tej ziemi cały dzień? -Spogląda na mnie a ja nie jestem w stanie nic wykrztusić. Dałam radę podać mu rękę jego dłoń jest taka miękka. Masakra Judy ! powiedz coś!
-Dz-Dziękuję. Straszna za mnie łamaga. -chowam głowę we włosy i puszczam jego dłoń a on się śmieje.
-Spokojnie. To ja na ciebie wpadłem. Jestem Oscar a ty? - powiedział znowu podając swoją dłoń w moją stronę. Wracam wzrokiem na niego i się uśmiecham.
-Judy - Podaję mu swoją rękę i trzęsę ją jak na powitanie przystało.
-Od dawna tu mieszkasz ? Codziennie tu jestem i Cię nie widziałem.- pyta mnie chłopak z bujnymi lokami na na głowie. Niektóre pasma padają mu na twarz a ja mam chęć podnieść ręke i mu je odgarnąć ale tego nie zrobię ! Sam je poprawia.
-N-Nie. Przyjechaliśmy jakiś czas temu. Wprowadzamy się tu. - Mówię mu pokazując palcem na nasz czarny dach domu.
-To miło mi poznać sąsiadkę- Po jego słowach patrze na niego z dziwnym spojrzeniem typu *wtf?!* a on się uśmiecha i dokańcza -Mieszkam okno dalej. -Patrzę na niego z uśmiechem po czym on w końcu puszcza moją dłoń i obejmuję mi ramię. Jeny.. rumienię się. tak nie może być. -A więc Oscar.. Wiesz gdzie tu jest jakikolwiek sklep ? Potrzebuję teraz batonika. - Patrze na niego z miną smutnego psa po czym on mnie naśladuję i zaczyna iść.
-To nie daleko. Pokaże Ci gdzie. - Podążamy równym krokiem przed siebie najprawdopodobniej do sklepu. Zauważam że ma na sobie niebieską koszulkę i czarne dresy do tego conversy tego samego koloru. Mały kawałek dalej dotarliśmy do sklepu kupiłam sobie swojego wymarzonego od 15min batonika i wyszłam ze sklepu. Czekając przy wyjściu na Oscara chciałam sprawdzić godzinę na telefonie po czym zorientowałam sie, że nie ma mojej komórki ! Pewnie wypadła jak się zderzyliśmy. Oscar wyszedł ze sklepu ja chwyciłam jego dłoń ( o jaa) i zaczęłam biec w stronę tego miejsca .
- o co chodzi ?! - krzyczał do mnie chłopak w lokach. Nic nie odpowiadając biegłam dalej. Póki on mnie nie szarpnął że aż stanęłam. -Judy! o co chodzi ? -zapytał mnie cały czerwone chyba ze zmęczenia, przecież był ciągany przeze mnie jakieś 50 m !
-Mój telefon.. - Spojrzał na mnie z zszokowaną miną i zaczął się śmiać - co Cię tak śmieszy ? -zapytałam.
-Ja go przecież pozbierałem Ci z ziemi. Tu masz go- wyciąga mój telefon z kieszeni i przekazuje Go w moje dłonie. Jest wyłączony. Pewnie po upadku bateria wypadła. Chowam telefon do kieszeni i podchodzę do Oscara bardzo blisko on patrzy na mnie uśmiechnięty a ja na niego z złą miną i uderzyłam go w ramię aż podskoczył.
-Ała ! za co to było ? - Zapytał.
-Za to, że schowałeś mi telefon ! - mówię do niego po czym odwracam się i idę w strone domu. On za mną biegnie i przy mojej furtce mnie dogania.
- Nie bądź zła, proszę. - mówi po czym przytula mnie i zaczyna łaskotać. Wybuchłam śmiechem i zaczęłam też go łaskotać.
-Nie jestem zła- mówię do niego cała w skowronkach a on podchodzi do mnie i mówi - Widzimy się przez okno. Jak coś to dzwoń. - Po czym odbiegł.
-Ej ! - zaczęłam krzyczeć. przecież nie dał mi numeru ! W sumie to sąsiad to wystarczy, że podejdę do ogrodu obok. Wchodzę przez furtkę i widzę moich rodziców na tarasie pijących kawę. Podchodzę do nich i opowiadam, że poznałam nowego znajomego i, że mieszka bardzo blisko. Ucieszyli się bardzo i dobrze!
Robi się późny wieczór. Pora na położenie się spać. Wchodzę do mojego pokoju który jest na końcu korytarza. Ma również białe ściany i do tego z ciemnego drewna meble. Kładę się do łóżka i przykrywam kołdrą i sięgam po telefon który wciąż jest wyłączony. Włączyłam Go by sprawdzić czy nikt do mnie nie pisał. Patrze na moją tapetę i zaczynam się śmiać. na wielkim ekranie jest przyczepiona notatka:
Podchodzę do okna i siadam na parapecie patrzę w stronę domu obok. W oddali widzę księżyc. Mamy pełnie. mhmm. Patrzę ostatni raz na dom a w oknie widzę Oscara! Przygląda mi się. Patrzę na niego a on to zauważył. Macham mu jedną ręka po czym on odmachuje a ja pokazuję że jestem śpiąca a on kiwa głowę i posyła mi buziaka a ja pokazuję mu język. Podchodzę znowu do łóżka i kładę się pod kołdrę pod kolor ścian. Po czym zasypiam z uśmiechem na twarzy dzięki wspomnieniom z dzisiejszego dnia.
____________________________________________________________________
Notatka od Autorki :
no i zaczęło się ;p
jak się wam podoba ?
jest jeszcze nadzieję że będzie dobrze ?
KOMENTUJCIE ! ♥
10 KOMENTARZY I WSTAWIAM NOWY ROZDZIAŁ ! :D
A JAK NIE TO POCZEKACIE TYDZIEŃ XD ♥
KOCHAM I DZIĘKUJE ZA WSZYSTKIE MIŁE SŁOWA NA TWITTERZE.
"My Happy Little Pill... " Słyszę utwór grający w moich słuchawkach a ja z zamkniętymi oczami jadę do nowego domu. Nie mogę się doczekać. Felix jest blisko i może się zobaczymy. To będzie niesamowite. Zobaczę Go, podbiegnę i wskoczę mu w ramiona a on mnie ob kręci i przytuli najmocniej jak umie. Tęsknie za tym Felixem który mnie przytulał 80 razy na dzień. Auto staje tak gwałtownie, że aż mnie przeniosło na drugą stronę tylnich miejsc.
-Co się dzieję ? -pytam zszokowana Mamy.
-Dojechaliśmy na miejsce - Powiedziała z uśmiechem od ucha do ucha po czym wyszła z auta. Otworzyłam okno i wysunęłam przez nie okno. Zobaczyłam biały dom z dużym balkonem i mniejszymi oknami po bokach a drzwi wejściowe zasłaniałam żywopłot. *Tutaj teraz będę mieszkać" pomyślałam cicho i ściągnęłam słuchawki z uszu. Otworzyłam drzwi od pojazdu i wysiadłam. Jak najszybciej mogłam podbiegłam do drzwi i oglądając się za siebie zobaczyłam wielką panoramę tego miasta. Mieszkaliśmy na tzw. górce gdzie wszystko było widać. Śliczny widok. A ten wschód słońca! nie do opisania ! Znakomity i te promyki które przedostają się przez drzewa. Uśmiechnęłam się i patrząc na moich rodziców obejmujących się i patrzący na ten widok krzyknęłam do nich.
-Pięknie tu !- uśmiechnęłam się po czym oby dwoje się odwrócili w moją stronę z uśmiechem. Najpierw weszła Mama. Ja po niej a na końcu Bob. Dom w środku cały z drewna a wszystkie ściany białe. Dom jest parterowy. Weszliśmy korytarzem do wielkiego salonu i kuchni w jednym a dalszym ciągiem korytarza znajdowały się cztery pokoje i łazienka. Podoba mi się tu. Kiedy rodzice zaczęli rozpakowywać swoje rzeczy ja wyszłam obejrzeć okolice trzeba się zapoznać z tutejszą miejscowością. Szłam tak przed siebie szukając może jakiegoś centrum ? albo obojętnie jakiego sklepu ? nie wiem. Chciałam tylko kupić sobie batonika.Mijałam ścieżkę z czerwonej cegły i po boku była łąka jakiś kwiatów tak kolorowa! Nim się zorientowałam, zamiast stać na prostych nogach i trzymając telefon w ręce to leże na ziemi i za Chiny nie wiem gdzie mam telefon ?! Rozglądam się a za mną leży chłopak jakiś.. chyba na niego wpadłam. Jak zawsze pierwsze dobre wrażenie. Patrzę na tego chłopaka. Taki słodki znaczy widzę tylko jego loki ale i tak wydaję się przystojny. Przyglądałam się mu tak z podziwem ze nie zauważyłam że on się już podniósł i wyciąga do mnie dłoń. Opamiętaj się ! Spojrzałam na niego do góry a on się uśmiechnął ukazując dołeczki.
-Wstawaj! chyba nie chce Ci się siedzieć na tej ziemi cały dzień? -Spogląda na mnie a ja nie jestem w stanie nic wykrztusić. Dałam radę podać mu rękę jego dłoń jest taka miękka. Masakra Judy ! powiedz coś!
-Dz-Dziękuję. Straszna za mnie łamaga. -chowam głowę we włosy i puszczam jego dłoń a on się śmieje.
-Spokojnie. To ja na ciebie wpadłem. Jestem Oscar a ty? - powiedział znowu podając swoją dłoń w moją stronę. Wracam wzrokiem na niego i się uśmiecham.
-Judy - Podaję mu swoją rękę i trzęsę ją jak na powitanie przystało.
-Od dawna tu mieszkasz ? Codziennie tu jestem i Cię nie widziałem.- pyta mnie chłopak z bujnymi lokami na na głowie. Niektóre pasma padają mu na twarz a ja mam chęć podnieść ręke i mu je odgarnąć ale tego nie zrobię ! Sam je poprawia.
-N-Nie. Przyjechaliśmy jakiś czas temu. Wprowadzamy się tu. - Mówię mu pokazując palcem na nasz czarny dach domu.
-To miło mi poznać sąsiadkę- Po jego słowach patrze na niego z dziwnym spojrzeniem typu *wtf?!* a on się uśmiecha i dokańcza -Mieszkam okno dalej. -Patrzę na niego z uśmiechem po czym on w końcu puszcza moją dłoń i obejmuję mi ramię. Jeny.. rumienię się. tak nie może być. -A więc Oscar.. Wiesz gdzie tu jest jakikolwiek sklep ? Potrzebuję teraz batonika. - Patrze na niego z miną smutnego psa po czym on mnie naśladuję i zaczyna iść.
-To nie daleko. Pokaże Ci gdzie. - Podążamy równym krokiem przed siebie najprawdopodobniej do sklepu. Zauważam że ma na sobie niebieską koszulkę i czarne dresy do tego conversy tego samego koloru. Mały kawałek dalej dotarliśmy do sklepu kupiłam sobie swojego wymarzonego od 15min batonika i wyszłam ze sklepu. Czekając przy wyjściu na Oscara chciałam sprawdzić godzinę na telefonie po czym zorientowałam sie, że nie ma mojej komórki ! Pewnie wypadła jak się zderzyliśmy. Oscar wyszedł ze sklepu ja chwyciłam jego dłoń ( o jaa) i zaczęłam biec w stronę tego miejsca .
- o co chodzi ?! - krzyczał do mnie chłopak w lokach. Nic nie odpowiadając biegłam dalej. Póki on mnie nie szarpnął że aż stanęłam. -Judy! o co chodzi ? -zapytał mnie cały czerwone chyba ze zmęczenia, przecież był ciągany przeze mnie jakieś 50 m !
-Mój telefon.. - Spojrzał na mnie z zszokowaną miną i zaczął się śmiać - co Cię tak śmieszy ? -zapytałam.
-Ja go przecież pozbierałem Ci z ziemi. Tu masz go- wyciąga mój telefon z kieszeni i przekazuje Go w moje dłonie. Jest wyłączony. Pewnie po upadku bateria wypadła. Chowam telefon do kieszeni i podchodzę do Oscara bardzo blisko on patrzy na mnie uśmiechnięty a ja na niego z złą miną i uderzyłam go w ramię aż podskoczył.
-Ała ! za co to było ? - Zapytał.
-Za to, że schowałeś mi telefon ! - mówię do niego po czym odwracam się i idę w strone domu. On za mną biegnie i przy mojej furtce mnie dogania.
- Nie bądź zła, proszę. - mówi po czym przytula mnie i zaczyna łaskotać. Wybuchłam śmiechem i zaczęłam też go łaskotać.
-Nie jestem zła- mówię do niego cała w skowronkach a on podchodzi do mnie i mówi - Widzimy się przez okno. Jak coś to dzwoń. - Po czym odbiegł.
-Ej ! - zaczęłam krzyczeć. przecież nie dał mi numeru ! W sumie to sąsiad to wystarczy, że podejdę do ogrodu obok. Wchodzę przez furtkę i widzę moich rodziców na tarasie pijących kawę. Podchodzę do nich i opowiadam, że poznałam nowego znajomego i, że mieszka bardzo blisko. Ucieszyli się bardzo i dobrze!
Robi się późny wieczór. Pora na położenie się spać. Wchodzę do mojego pokoju który jest na końcu korytarza. Ma również białe ściany i do tego z ciemnego drewna meble. Kładę się do łóżka i przykrywam kołdrą i sięgam po telefon który wciąż jest wyłączony. Włączyłam Go by sprawdzić czy nikt do mnie nie pisał. Patrze na moją tapetę i zaczynam się śmiać. na wielkim ekranie jest przyczepiona notatka:
Podchodzę do okna i siadam na parapecie patrzę w stronę domu obok. W oddali widzę księżyc. Mamy pełnie. mhmm. Patrzę ostatni raz na dom a w oknie widzę Oscara! Przygląda mi się. Patrzę na niego a on to zauważył. Macham mu jedną ręka po czym on odmachuje a ja pokazuję że jestem śpiąca a on kiwa głowę i posyła mi buziaka a ja pokazuję mu język. Podchodzę znowu do łóżka i kładę się pod kołdrę pod kolor ścian. Po czym zasypiam z uśmiechem na twarzy dzięki wspomnieniom z dzisiejszego dnia.
____________________________________________________________________
Notatka od Autorki :
no i zaczęło się ;p
jak się wam podoba ?
jest jeszcze nadzieję że będzie dobrze ?
KOMENTUJCIE ! ♥
10 KOMENTARZY I WSTAWIAM NOWY ROZDZIAŁ ! :D
A JAK NIE TO POCZEKACIE TYDZIEŃ XD ♥
KOCHAM I DZIĘKUJE ZA WSZYSTKIE MIŁE SŁOWA NA TWITTERZE.
niedziela, 14 września 2014
Rozdział 2
Wracam do jego oczu. Nie chcę by zabrakło mi ich w moim życiu. Mówie do niego bezgłośnnie " Kocham Cię" a on zbliża się do mnie by oddać pocałunek na moim policzku.
Wróciłam do domu. O mojej rozmowie z przyjacielem już zdążyłam zapomnieć gdyż pakowanie trochę zajmuje. Jest już wieczór. Siedzę z rodziną i oglądamy stary album ze zdjęciami za czasów moich dziadków. Wracamy do wspomnień moja mama śmieję się z różnych zdjęć jak była mała itdl. a Bob siedzi na kanapie obok mnie naprzeciwko Mamy. Kiedy już mija 22 postanawiam iść się kąpać i czas do łóżka no co tu porobić ? Jutro mam pobudkę o 5 rano żeby wyjechać i być na miejscu o 15-stej. Poszłam się wykąpać. Wracając do pokoju ciemnym korytarzem przypomniałam sobie, że telefon mój został na dole. Schodzę po schodach.. rodzice jeszcze nie śpią siedzą na tych samych miejscach kiedy ich opuściłam. Poszłam prosto do kuchnii by nie przeszkadzać im w rozmowie. Nie mogłam nie podsłuchać.. głupia jestem ale jak usłyszałam moje imię to musiałam. Stanęłam w rogu i nastawiłam ucho w ich stronę . "Będzie jej ciężko" powiedziała moja mama. "ale znajdzie tam znajomych zobaczysz.. jeszcze niedaleko będzie miała swojego kolegę.. no wiesz tego małego" zaraz co ?! Felix mieszka w LA ? Łzy napływają mi do oczu. Nie! nie mogę płakać bo mnie usłyszą. Powstrzymałam łzy i po cichu na palcach minęłam ich i pobiegłam do swojego pokoju. Rzuciłam się na łóżko i zaczęłam płakać. Nie wiem nawet czemu. Przez te nowe informacje ? Czy fakt, że będę mogła Go zobaczyć chociaż raz. Biorę telefon i wystukuje jego numer.
Odebrał natychmiastowo.
-Fel ! S-Sprawa jest! -zaczęłam się jąkać i krzyczeć mu przez słuchawke nie dając mu powiedzieć zwykłego "hej"
-Jud ? -ziewnął- o co chodzi ? - Chyba Go obudziłam. Kontynuować ?
-Jutro się przeprowadzam. Do Los Angeles. - Mówiłam to z takim uśmiechem na twarzy, że aż poczułam, że on też się uśmiecha.
-Co ty gadasz ? Ja mieszkam ymm.. sporo dalej.. ymm - Powiedział mi przez słuchawkę taki nie pewny jak ma dobrać słowa.
-Felix rozumiesz to, że będziemy się mogli zobaczyć ? lepsze 40km różnicy niż 220! - przerywa mi.
-Judy. P-Pogadamy rano ja idę spać. Dobranoc. -Rozłączył się. Coś dziwnego. Nigdy tak nie mówił. Nigdy mnie nie olewał. Może po prostu był zmęczony i nie miał siły gadać. No trudno.. jutro może się z nim zobaczę. Po dzisiejszym ostatnim dniu tutaj z uśmiechem zamykam oczy i oddaję się snu.
Telefon mi dzwoni. Moja ulubiona melodia na budzik powoli budzi mnie ze snu. Jest 4:30. Za pół godziny wyjeżdżamy stąd ale mam jeszcze zadanie na dziś przed wyjazdem. Szybko poszłam się uszykować a że czeka mnie długa droga do Los Angeles to ubrałam mój drugi ukochany t-shirt który dostałam od mamy na 15 urodziny. Jest taki w kolorach tęczy z białym napisem na środku "Stay With Me" uwielbiam Go i do tego czarne wygodne dresy typu baggy. Rozczesuje moje włosy które sięgają mi do bioder. Tak, chyba zostawie je rozpuszczone. Wychodzę z łazienki po 15 minutach biorę ze stołu jedną kanapkę, ubieram buty i wychodzę do parku. Mijam domy i tu tak cicho. Nikogo nie ma. No przecież jeszcze nie ma 5 rano. ludzie śpią a ja gnam tylko po to by zobaczyć ostatni raz ten cudny napis. Jest tam nigdzie się nie ruszył. Wyryte J+F aż pojawia mi się uśmiech na twarzy. Głaskam chwile ten napis i odchodzę. Wracam do domu. Znowu mijam tereny i nawet żadnego auta nie ma. Otwieram drzwi a tam już Bob z Mamą stoją i sprawdzają czy wszystko wzięli mijam ich i również poszłam do swojego już pustego pokoju by sprawdzić czy wszystko mam. Na stoliku nocnym są jeszcze moje słuchawki które muszę wziąść na drogę ale coś mnie jeszcze wzięło by sprawdzić szafę i nic, jednak moje przeczucie nie zawsze ma racje. Chwila, coś jest pod szafką.. Czerwony tył czapki wystaje spod niej. Siadam na ziemi i siłuję się z nią by wyciągnąć ją. Kiedy udaję mi się to ląduję na plecach i zaczynam się śmiać. To czapka ! fullcap dokładniej. Felixa? tak.. Pamiętam jak wyjeżdżał to mi ją dał a ja ją gdzieś zapodziałam. O proszę, znalazła się. zakładam ją na głowe i kieruję się do kuchni.
-Ładna czapka - Powiedziała moja mama przyglądając mi się. Uśmiechnęłam się do niej. No dobra.. pora już na nas. Siadam z tyłu auta, ściągam czapkę którą nie puszczę przez całą drogę i zakładam słuchawki na uszy "John Legend - All Of Me " uspokają moją głowę. Patrzę w stronę domu. No to kończymy nasz rozdział w życiu za niecałe 10 godzin zacznie się nowy. Widzę jeszcze parku przez który zaczynam płakać, będę za nim tęsknić. Zamykam oczy i oddaję się ukojnym dźwiękom. Jadę.
______________________________________________________________________________
Notatka od autorki:
Mamy rozdział drugi ☺
podobał się ? Komentuj !
Następny rozdział pojawi się niedługo.
Trzymajcie się ciepło ♥
Wróciłam do domu. O mojej rozmowie z przyjacielem już zdążyłam zapomnieć gdyż pakowanie trochę zajmuje. Jest już wieczór. Siedzę z rodziną i oglądamy stary album ze zdjęciami za czasów moich dziadków. Wracamy do wspomnień moja mama śmieję się z różnych zdjęć jak była mała itdl. a Bob siedzi na kanapie obok mnie naprzeciwko Mamy. Kiedy już mija 22 postanawiam iść się kąpać i czas do łóżka no co tu porobić ? Jutro mam pobudkę o 5 rano żeby wyjechać i być na miejscu o 15-stej. Poszłam się wykąpać. Wracając do pokoju ciemnym korytarzem przypomniałam sobie, że telefon mój został na dole. Schodzę po schodach.. rodzice jeszcze nie śpią siedzą na tych samych miejscach kiedy ich opuściłam. Poszłam prosto do kuchnii by nie przeszkadzać im w rozmowie. Nie mogłam nie podsłuchać.. głupia jestem ale jak usłyszałam moje imię to musiałam. Stanęłam w rogu i nastawiłam ucho w ich stronę . "Będzie jej ciężko" powiedziała moja mama. "ale znajdzie tam znajomych zobaczysz.. jeszcze niedaleko będzie miała swojego kolegę.. no wiesz tego małego" zaraz co ?! Felix mieszka w LA ? Łzy napływają mi do oczu. Nie! nie mogę płakać bo mnie usłyszą. Powstrzymałam łzy i po cichu na palcach minęłam ich i pobiegłam do swojego pokoju. Rzuciłam się na łóżko i zaczęłam płakać. Nie wiem nawet czemu. Przez te nowe informacje ? Czy fakt, że będę mogła Go zobaczyć chociaż raz. Biorę telefon i wystukuje jego numer.
Odebrał natychmiastowo.
-Fel ! S-Sprawa jest! -zaczęłam się jąkać i krzyczeć mu przez słuchawke nie dając mu powiedzieć zwykłego "hej"
-Jud ? -ziewnął- o co chodzi ? - Chyba Go obudziłam. Kontynuować ?
-Jutro się przeprowadzam. Do Los Angeles. - Mówiłam to z takim uśmiechem na twarzy, że aż poczułam, że on też się uśmiecha.
-Co ty gadasz ? Ja mieszkam ymm.. sporo dalej.. ymm - Powiedział mi przez słuchawkę taki nie pewny jak ma dobrać słowa.
-Felix rozumiesz to, że będziemy się mogli zobaczyć ? lepsze 40km różnicy niż 220! - przerywa mi.
-Judy. P-Pogadamy rano ja idę spać. Dobranoc. -Rozłączył się. Coś dziwnego. Nigdy tak nie mówił. Nigdy mnie nie olewał. Może po prostu był zmęczony i nie miał siły gadać. No trudno.. jutro może się z nim zobaczę. Po dzisiejszym ostatnim dniu tutaj z uśmiechem zamykam oczy i oddaję się snu.
Telefon mi dzwoni. Moja ulubiona melodia na budzik powoli budzi mnie ze snu. Jest 4:30. Za pół godziny wyjeżdżamy stąd ale mam jeszcze zadanie na dziś przed wyjazdem. Szybko poszłam się uszykować a że czeka mnie długa droga do Los Angeles to ubrałam mój drugi ukochany t-shirt który dostałam od mamy na 15 urodziny. Jest taki w kolorach tęczy z białym napisem na środku "Stay With Me" uwielbiam Go i do tego czarne wygodne dresy typu baggy. Rozczesuje moje włosy które sięgają mi do bioder. Tak, chyba zostawie je rozpuszczone. Wychodzę z łazienki po 15 minutach biorę ze stołu jedną kanapkę, ubieram buty i wychodzę do parku. Mijam domy i tu tak cicho. Nikogo nie ma. No przecież jeszcze nie ma 5 rano. ludzie śpią a ja gnam tylko po to by zobaczyć ostatni raz ten cudny napis. Jest tam nigdzie się nie ruszył. Wyryte J+F aż pojawia mi się uśmiech na twarzy. Głaskam chwile ten napis i odchodzę. Wracam do domu. Znowu mijam tereny i nawet żadnego auta nie ma. Otwieram drzwi a tam już Bob z Mamą stoją i sprawdzają czy wszystko wzięli mijam ich i również poszłam do swojego już pustego pokoju by sprawdzić czy wszystko mam. Na stoliku nocnym są jeszcze moje słuchawki które muszę wziąść na drogę ale coś mnie jeszcze wzięło by sprawdzić szafę i nic, jednak moje przeczucie nie zawsze ma racje. Chwila, coś jest pod szafką.. Czerwony tył czapki wystaje spod niej. Siadam na ziemi i siłuję się z nią by wyciągnąć ją. Kiedy udaję mi się to ląduję na plecach i zaczynam się śmiać. To czapka ! fullcap dokładniej. Felixa? tak.. Pamiętam jak wyjeżdżał to mi ją dał a ja ją gdzieś zapodziałam. O proszę, znalazła się. zakładam ją na głowe i kieruję się do kuchni.
-Ładna czapka - Powiedziała moja mama przyglądając mi się. Uśmiechnęłam się do niej. No dobra.. pora już na nas. Siadam z tyłu auta, ściągam czapkę którą nie puszczę przez całą drogę i zakładam słuchawki na uszy "John Legend - All Of Me " uspokają moją głowę. Patrzę w stronę domu. No to kończymy nasz rozdział w życiu za niecałe 10 godzin zacznie się nowy. Widzę jeszcze parku przez który zaczynam płakać, będę za nim tęsknić. Zamykam oczy i oddaję się ukojnym dźwiękom. Jadę.
______________________________________________________________________________
Notatka od autorki:
Mamy rozdział drugi ☺
podobał się ? Komentuj !
Następny rozdział pojawi się niedługo.
Trzymajcie się ciepło ♥
Rozdział 1.
Podchodzę do niego.. Ma Głębokie Niebieskie oczy takie jak Atlantyk a włosy jego kryją się pod czapką. Łapie mnie za rękę i mówi, że tęsknił a ja wtulam się w niego z całej siły i nie chce puścić..
Słyszę pukanie. Nie potrafię otworzyć oczu. Nie chcę kończyć tego snu. Słyszę, że to Bob który jak każdego ranka budzi mnie do szkoły... ale chwila ! Przecież mam wakacje. To o co chodzi ? Wchodzi do pokoju. Kładzie coś obok mojej drewnianej, białej szafy i wychodzi. Chyba nie chciał mnie obudzić. uff. Nie miałam chęci na rozmowę z nim. Znaczy lubię Go, jest moim ojczymem od prawie roku ale nie zajmie miejsca taty. Nie mam do niego 100% zaufania. Kiedy się dowiedzieliśmy, że tata miał wypadek byliśmy przybici. Mi osobiście się życie zawaliło. Niestety.. nie dało rady się Go uratować. To wszystko przeze mnie! łzy napływają już do oczu. Kocham Go nad życie i tak zawsze będzie. Obracam się na drugi bok w stronę okna z którego widać małe dzieci biegające i grające w piłkę. Zamykam oczy. Chcę wrócić do tamtego snu. Był świetny ! Moje spełnienie marzeń. Ja i On. Dawno nie gadaliśmy. Ciekawe co u niego ? hmm. A bo wy jeszcze nie wiecie.. Miałam przyjaciele który był moim sąsiadem. Znaliśmy się od piaskownicy zawsze razem. Uwielbiałam Go i to bardzo ale po tygodniu od śmierci taty on wyjechał. Pamiętam go bardzo dobrze. W sumie to mamy jakiś kontakt. Siadam na łóżku plecami do drzwi. Oglądam się po pokoju na moich kremowych ścianach nie ma już nic. Kiedyś było pełno obrazków, zdjęć i moich szkiców. Teraz jest tu pusto a czemu ? Przeprowadzamy się. Nagle coś mnie olśniewa odwracam i widzę pudełko koło szafy. No jasne, że muszę się spakować. ahh wyjazd stąd to według mnie dobry pomysł. Jedziemy spory kawał do nowego domu. Los Angeles. Od razu pojawia się uśmiech na mojej twarzy. Tam zacznę od nowa wszystko. Nie wyjeżdżamy tylko z mojego głupiego nastroju tylko ten dom jest dla nas za mały. Moja mama jest już w zaawansowanej ciąży i potrzeba jeszcze pokoju na nowego członka rodziny i Bob znalazł tam prace. Teoretycznie cała nasza rodzina zaczyna od początku. Mam nadzieję tam kogoś poznać. Po Jego wyjeździe została mi tylko Abby którą dziś zostawiam. Nie chce jej tracić ale wiem że się jeszcze spotkamy. Wczoraj była u mnie cały dzień i się żegnałyśmy ponad 5 godzin. Dobra koniec użalania pora wstać i zacząć się pakować bo mało mi czasu zostało. Podniosła się z łóżka i jak najszybciej przeszłam przez korytarz do łazienki. Tam się ubrałam w moje ulubione niebieskie leginsy i luźny t-shirt mojego taty z napisem " Just Fight For It ". Przed zabraniem jego rzeczy z komód mamy potajemnie podkradłam go. Związałam swoje blond włosy w wysokiego koka. Zeszłam do kuchni by zjeść jakieś śniadanie ale nikogo nie było w domu. Muszę zrobić sobie sama. Tosty z serem będą najlepszym wyjściem . Przygotowałam moje śniadanie, nalałam soku pomarańczowego do szklanki i poszłam do swojego pokoju z jedzeniem. Siadłam na łóżku i włączyłam laptopa. Twitter uruchomiłam jako pierwszy.
" Pora na ostateczne pakowanie" umieściłam tweet i przeszłam do innych portali. Po jakie godzinie szperania na Internecie trzeba skończyć i zacząć pakowanie. Wzięłam wszystkie bluzy i jeansy do jednego kartonu i resztę książek jakie mi zostały do drugiego. I tak mój pokój stał się pusty. Wszystko spakowane. Zniosę te kartony na dół i chyba pójdę się przejść do sklepu po doładowanie. Tak zrobiłam ubrałam swoje czarne Conversy i wyszłam. Mieszkaliśmy na takim osiedlu gdzie jest mało domów chyba nasz i jeszcze dwa a na przeciwko był plac zabaw. Do sklepu mam kawałek. Idę tak przed siebie. Nawet nie myśląc o niczym. Weszłam do sklepu kupiłam sobie doładowanie i zmierzam teraz w kierunku parku obok. Tam mam swoje miejsce bardzo pamiętliwe.
Kieruję się w stronę drewnianej ławki przy samym stawku. Jest ona bardzo stara. Znaczy ja tu przychodziłam od małego więc ma tak 16 lat. W jednym z jej rogów jest wyryte pieniążkiem J+F tak. To był dzień. Mój pierwszy pocałunek. Miałam zaledwie 12 lat tak jak i on siedzieliśmy tutaj i po prostu się pocałowaliśmy. Od tamtej pory zakochałam się w nim. Uśmiecham się na myśl o tym. My byliśmy dzieciakami nic nie wiedzieliśmy o takich sprawach po prostu. Siadałam koło pamiątkowego napisu któremu robię zdjęcie i wybieram numer. Poczta Głosowa. Nagrywam się " ymm h-hej. Nie zgadniesz gdzie jestem? koło naszej ławki i dalej ten napis jest ! jejku tęsknie za tobą. Oddzwoń jak tylko będziesz miał czas." Rozłączam. Czemu nie odebrał ? Pewnie ma tam jakiś kumpli czy coś a ja się mu wtrącam. Nie minęła minuta od moich smutnych rozważań a on już dzwoni.
"Hej Judy ! Jak tam słońce? sorki, że nie odbierałem ale byłem na spotkaniu" po czym zaczyna się śmiać.. rozumiem już, był w toalecie ! haha.
" Hej kolego. U mnie dobrze. Skończyłam pakowanie i jutro z rana się przeprowadzam.." nie dał mi dokończyć. " Gdzie ty jedziesz?" Telefon i znowu wibruje ...to Mama.. muszę już wracać do domu by przenieść wszystko do wozu przeprowadzkowego. "Przepraszam Cię ale muszę kończyć.. Napiszę wieczorem" "pa mała"
"pa felix"...
___________________________________________________________________________
Notatka od autorki:
tamtararam! mamy pierwszy rozdział ! :)
jak tam wrażenie ? KOMENTUJCIE ! ♥
Słyszę pukanie. Nie potrafię otworzyć oczu. Nie chcę kończyć tego snu. Słyszę, że to Bob który jak każdego ranka budzi mnie do szkoły... ale chwila ! Przecież mam wakacje. To o co chodzi ? Wchodzi do pokoju. Kładzie coś obok mojej drewnianej, białej szafy i wychodzi. Chyba nie chciał mnie obudzić. uff. Nie miałam chęci na rozmowę z nim. Znaczy lubię Go, jest moim ojczymem od prawie roku ale nie zajmie miejsca taty. Nie mam do niego 100% zaufania. Kiedy się dowiedzieliśmy, że tata miał wypadek byliśmy przybici. Mi osobiście się życie zawaliło. Niestety.. nie dało rady się Go uratować. To wszystko przeze mnie! łzy napływają już do oczu. Kocham Go nad życie i tak zawsze będzie. Obracam się na drugi bok w stronę okna z którego widać małe dzieci biegające i grające w piłkę. Zamykam oczy. Chcę wrócić do tamtego snu. Był świetny ! Moje spełnienie marzeń. Ja i On. Dawno nie gadaliśmy. Ciekawe co u niego ? hmm. A bo wy jeszcze nie wiecie.. Miałam przyjaciele który był moim sąsiadem. Znaliśmy się od piaskownicy zawsze razem. Uwielbiałam Go i to bardzo ale po tygodniu od śmierci taty on wyjechał. Pamiętam go bardzo dobrze. W sumie to mamy jakiś kontakt. Siadam na łóżku plecami do drzwi. Oglądam się po pokoju na moich kremowych ścianach nie ma już nic. Kiedyś było pełno obrazków, zdjęć i moich szkiców. Teraz jest tu pusto a czemu ? Przeprowadzamy się. Nagle coś mnie olśniewa odwracam i widzę pudełko koło szafy. No jasne, że muszę się spakować. ahh wyjazd stąd to według mnie dobry pomysł. Jedziemy spory kawał do nowego domu. Los Angeles. Od razu pojawia się uśmiech na mojej twarzy. Tam zacznę od nowa wszystko. Nie wyjeżdżamy tylko z mojego głupiego nastroju tylko ten dom jest dla nas za mały. Moja mama jest już w zaawansowanej ciąży i potrzeba jeszcze pokoju na nowego członka rodziny i Bob znalazł tam prace. Teoretycznie cała nasza rodzina zaczyna od początku. Mam nadzieję tam kogoś poznać. Po Jego wyjeździe została mi tylko Abby którą dziś zostawiam. Nie chce jej tracić ale wiem że się jeszcze spotkamy. Wczoraj była u mnie cały dzień i się żegnałyśmy ponad 5 godzin. Dobra koniec użalania pora wstać i zacząć się pakować bo mało mi czasu zostało. Podniosła się z łóżka i jak najszybciej przeszłam przez korytarz do łazienki. Tam się ubrałam w moje ulubione niebieskie leginsy i luźny t-shirt mojego taty z napisem " Just Fight For It ". Przed zabraniem jego rzeczy z komód mamy potajemnie podkradłam go. Związałam swoje blond włosy w wysokiego koka. Zeszłam do kuchni by zjeść jakieś śniadanie ale nikogo nie było w domu. Muszę zrobić sobie sama. Tosty z serem będą najlepszym wyjściem . Przygotowałam moje śniadanie, nalałam soku pomarańczowego do szklanki i poszłam do swojego pokoju z jedzeniem. Siadłam na łóżku i włączyłam laptopa. Twitter uruchomiłam jako pierwszy.
" Pora na ostateczne pakowanie" umieściłam tweet i przeszłam do innych portali. Po jakie godzinie szperania na Internecie trzeba skończyć i zacząć pakowanie. Wzięłam wszystkie bluzy i jeansy do jednego kartonu i resztę książek jakie mi zostały do drugiego. I tak mój pokój stał się pusty. Wszystko spakowane. Zniosę te kartony na dół i chyba pójdę się przejść do sklepu po doładowanie. Tak zrobiłam ubrałam swoje czarne Conversy i wyszłam. Mieszkaliśmy na takim osiedlu gdzie jest mało domów chyba nasz i jeszcze dwa a na przeciwko był plac zabaw. Do sklepu mam kawałek. Idę tak przed siebie. Nawet nie myśląc o niczym. Weszłam do sklepu kupiłam sobie doładowanie i zmierzam teraz w kierunku parku obok. Tam mam swoje miejsce bardzo pamiętliwe.
Kieruję się w stronę drewnianej ławki przy samym stawku. Jest ona bardzo stara. Znaczy ja tu przychodziłam od małego więc ma tak 16 lat. W jednym z jej rogów jest wyryte pieniążkiem J+F tak. To był dzień. Mój pierwszy pocałunek. Miałam zaledwie 12 lat tak jak i on siedzieliśmy tutaj i po prostu się pocałowaliśmy. Od tamtej pory zakochałam się w nim. Uśmiecham się na myśl o tym. My byliśmy dzieciakami nic nie wiedzieliśmy o takich sprawach po prostu. Siadałam koło pamiątkowego napisu któremu robię zdjęcie i wybieram numer. Poczta Głosowa. Nagrywam się " ymm h-hej. Nie zgadniesz gdzie jestem? koło naszej ławki i dalej ten napis jest ! jejku tęsknie za tobą. Oddzwoń jak tylko będziesz miał czas." Rozłączam. Czemu nie odebrał ? Pewnie ma tam jakiś kumpli czy coś a ja się mu wtrącam. Nie minęła minuta od moich smutnych rozważań a on już dzwoni.
"Hej Judy ! Jak tam słońce? sorki, że nie odbierałem ale byłem na spotkaniu" po czym zaczyna się śmiać.. rozumiem już, był w toalecie ! haha.
" Hej kolego. U mnie dobrze. Skończyłam pakowanie i jutro z rana się przeprowadzam.." nie dał mi dokończyć. " Gdzie ty jedziesz?" Telefon i znowu wibruje ...to Mama.. muszę już wracać do domu by przenieść wszystko do wozu przeprowadzkowego. "Przepraszam Cię ale muszę kończyć.. Napiszę wieczorem" "pa mała"
"pa felix"...
___________________________________________________________________________
Notatka od autorki:
tamtararam! mamy pierwszy rozdział ! :)
jak tam wrażenie ? KOMENTUJCIE ! ♥
PROLOG
"Kiedyś nadchodzi taki moment kiedy przeszłość może do Ciebie wrócić"
Mogło by się uważać, że wiodę szczęśliwe życie. A jednak.. Jestem typem osoby która potrafi być dobrym aktorem. Po tym jak mój tata zmarł a mama wyszła za mąż drugi raz moje całe życie przekręciło się do góry nogami. Mój JEDYNY przyjaciel którego kochałam ponad życie wyjechał spory czas temu. Miałam tylko Go a teraz ? zostałam sama.
Pewnego dnia w moim szarym dniu pojawił się znak. Czy taki łatwy do zrozumienia ?
Druga szansa ? To był najwspanialszy czas w moim życiu. Wiadomość o przeprowadzce. Do lepszego jutra ? Los Angeles. Tam się właśnie wybieram.
I tam się właśnie zaczyna cała zabawa. Nie wiedziałam, że to wszystko się tak skończy. Ta szara myszka z Bedworth będzie kompletnie inna.
Każdy ma w życiu taką chwile gdy marzy by zniknąć ale powstrzymuję tę myśl tylko dlatego, że ktoś w tym wielkim świecie na mnie czeka. Miłość ? Możliwe.
_________________________________________________________________________
O to mamy Prolog :D Mam nadzieję, że się spodoba.
nowy rozdział niedługo.
Mogło by się uważać, że wiodę szczęśliwe życie. A jednak.. Jestem typem osoby która potrafi być dobrym aktorem. Po tym jak mój tata zmarł a mama wyszła za mąż drugi raz moje całe życie przekręciło się do góry nogami. Mój JEDYNY przyjaciel którego kochałam ponad życie wyjechał spory czas temu. Miałam tylko Go a teraz ? zostałam sama.
Pewnego dnia w moim szarym dniu pojawił się znak. Czy taki łatwy do zrozumienia ?
Druga szansa ? To był najwspanialszy czas w moim życiu. Wiadomość o przeprowadzce. Do lepszego jutra ? Los Angeles. Tam się właśnie wybieram.
I tam się właśnie zaczyna cała zabawa. Nie wiedziałam, że to wszystko się tak skończy. Ta szara myszka z Bedworth będzie kompletnie inna.
Każdy ma w życiu taką chwile gdy marzy by zniknąć ale powstrzymuję tę myśl tylko dlatego, że ktoś w tym wielkim świecie na mnie czeka. Miłość ? Możliwe.
_________________________________________________________________________
O to mamy Prolog :D Mam nadzieję, że się spodoba.
nowy rozdział niedługo.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
