poniedziałek, 29 grudnia 2014

Rozdział 18

~Jude POV~

Siedzę z Felixem na "naszej" ławce i wsłuchujemy się w spokojne dźwięki lasu. Kreślę ślady od nadgarstka do łokcia po jego kolorowych rysunkach. Ciekawią mnie. Co oznacza każdy z nich? Jak go spytam to na pewno zacznie mieć jakieś wymówki to wolę nie zaczynać tego tematu. Uhh Podziwiam jego rysy twarzy i głębokie niebieskie oczy, które wywołują ciarki na moim ciele.
-Jude? -Pyta mnie chłopak.
-Tak -Odpowiadam krótko i wsłuchuję się w wypowiedź blondyna.
-Ostatnio sporo się zmieniło. Od kiedy przyjechałaś nie widziałem się z paczką ani razu. Nie kręcą mnie imprezy... chyba, że z tobą. Jesteś tu... teraz ze mną i wiem, że nic więcej nie potrzebuję. -Mówi niepewnie po czym pyta -Dziwne prawda?
-No mega -Odpowiadam żartobliwie chłopakowi po czym we dwoje zaczynamy się śmiać.
-Przy tobie też się czuję inaczej -Mówię niepewnie do chłopaka.
-czemu ? -Pyta zszokowany blondyn.
-Jak się spotkaliśmy w parku pierwszy raz od prawie roku byłam strasznie zdenerwowana- sama zaczynam się śmiać ale Felix szturcha mnie i karze kontynuować -Bałam się, że to już nie będzie to samo ale jak cię zobaczyłam to poczułam jakbym znowu się w tobie zakochała. Nie potrafię tego opisać, M-Muszę Ci się do czegoś przyznać jak jesteśmy tu sami...

~Oscar POV~

Siedzę na hotelowym fotelu przy samym wyjściu ze słuchawkami w uszach słuchając swojej ulubionej piosenki  The Script. Cała grupa poszła na baseny i miałem chwile by posiedzieć sam i pomyśleć nad wszystkim co się pozmieniało od poznania Jude. Od naszego spotkania na ulicy do tego na czym teraz stoimy. Polubiłem ją od razu ale od zerwania z Jen nie chciałem mieć dziewczyny. Jednak do Judy mnie coś ciągnęło nie potrafię tego określić. Wciąż o niej myślałem i czekałem tylko aż wyjrzy przez okno. Czasami czaiłem się na nią bo nie mogłem pozbyć się jej z głowy. Jak widziałem Judy z tym wytatuowanym kolesiem to byłem wściekły nawet nie wiem czemu. To nie jest towarzystwo dla niej. Martwię się, że coś jej zrobi lub zrani "sam wczoraj to zrobiłeś idioto" mówi mi podświadomość. Z moich przemyśleń budzi mnie Emma która siada naprzeciwko mnie na jednym ze skórzano-brązowych foteli. Ściągam słuchawki i patrzę na dziewczynę tak jak ona na mnie i nic nie mówi.
-Co ? -mówię do niej lekko podniesionym głosem nie ukrywając, że chciałem posiedzieć sam. Na co Em się lekko wystraszyła.
-N-nie nic. Chciałam pogadać -mówi do mnie jąkając się.
-O czym Em ? -pytam już spokojniejszym tonem.
-O Jude -odpowiada szybko.
-Nie ma o czym -Wkładam jedną słuchawkę do ucha i odwracam głowę by nie patrzeć na dziewczynę. Podchodzi do mnie i wyrywa mi słuchawkę z ucha.
-Słuchaj Enestad! Nie poszłam na baseny tylko po to by oglądać twoje durne foszki! Tu chodzi o moich przyjaciół a ja chce pomóc a ty zachowujesz się jak małe dziecko!
-Dobra już spokojnie. -Odpowiadam dziewczynie lekko zaskoczony jej podejściem do całej sprawy. Próbuję ją uspokoić ale ona trzyma za swoje i kontynuuje:
-Kompletnie ją zlałeś przed wyjazdem ! Co to w ogóle było ? Przecież wiesz, że to nie jej wina, że nie mogła pojechać! A teraz ty siedzisz tu a ona płacze twojemu rywalowi! Którego zna od dzieciństwa! Felix nocuje przez tydzień u niej więc weź się w garść i zadzwoń do niej. -mówi nieco spokojniej klepiąc mnie w ramie i odchodzi.
-A myślisz, że tego nie robiłem ?! -krzyczę do dziewczyny na całą recepcje. Na szczęście nie ma tu nikogo i nikt nie widzi tej dramatycznej akcji. -Nie odbiera ode mnie! -dodaje ale dziewczyna macha ręką i znika w drzwiach windy.
-Szlak ! -uderzam w krzesło. Idę po schodach do pokoju by spakować rzeczy na jutrzejszy wylot do domu ale najpierw utnę sobie drzemkę

***
"-Felix Kocham Cię! Oscar nie musi o nas wiedzieć. Jesteś jedyny w moim życiu. Jedyny.. Jedyny... Jedyny.."

Aaa! Najgorszy sen na świecie! To nie były słowa Jude. Ona nigdy by mnie nie oszukała. Zaczynam już świrować powoli. Idę do łazienki wziąć szybki prysznic i zacząć pakowanie.

~Felix POV~

-Powiedz mi Jude proszę -mówię spokojnie do dziewczyny a ona siada po drugiej stronie ławki i patrzy na mnie z poważną miną. Już miała zacząć mówić ale mój telefon tego nie chciał, Patrzę na wyświetlacz "Kal" nie chce z nią gadać ale jak nie odbiorę to się nie odczepi. Pokazuję Judy by dała mi chwile i odchodzę trochę dalej by pogadać z dziewczyną.
Kal: Felix ?
Felix: Co chcesz? Jestem zajęty.
K: Wow co ty taki cięty Sandman. Chciałam tylko zapytać się czy pójdziesz ze mną do kina jutro ?
F: Nie chce za bardzo.
K: No proszę Fel.
F: Uhh no zgoda o 15 bądź przy barze.
Rozłączam się. Wiem co Kal kombinuje i nie potrafię przejść obojętnie obok tego. Odwracam się w stronę Judy a raczej pustej ławki. Gdzie on jest ?! Podbiegam szybko ale nikogo nie widzę. Poprawiłem swoje czarnego beanie i zaczynam szukać dziewczyny. Przebiegłem kawałek i dostrzegłem ją opierającą się o drzewo i patrzącą na zachód słońca. Podeszłem do niej szybkim krokiem ale też tak cicho jak tylko umiałem by mnie nie usłyszała,
-Nie ładnie to tak uciekać szepcze jej do ucha po czym Judy odwraca się i pokazuję swój szeroki uśmiech.
-Chciałam zobaczyć ten zachód słońca z dobrego miejsca. -Mówi spokojnie. Stoimy we dwoje pod tym drzewem blisko siebie. Nasze twarze niemal się stykają. To ten moment ? Mogę ją... pocałować ?
Zbliżam się do niej powoli a ona się obkręca na pięcie nie zauważając mojego gestu. Stoi plecami do mnie i zaczyna mówić do słońca.
-Chciałam tylko powiedzieć, że od zawsze cię kochałam. Po taty wypadku obwiniałam siebie. Sam wiesz jak strasznie przeżywałam ale miałam ciebie. Jedyna osoba która mnie wspierała to byłeś ty. Po twoim wyjeździe nie miałam już nikogo. Zostałam sama. Ja i mój pokój całe lato. Miałam załamanie, tobie nie chciałam zawracać głowy bo wiedziałam, że teraz zaczynasz nowe życie. Ja byłam w tym starym. Zawsze cicha, zawsze zakochana -mówi dziewczyna ledwo powstrzymując płacz ale kontynuowała dalej
-Po przeprowadzce chciałam też zacząć od nowa. Znalazła sobie znajomych, chłopaka ale jak dowiedziałam się, że mieszkasz niedaleko to wspomnienia wróciły. Jak razem chodziliśmy do parku. Jak śpiewaliśmy razem a ty jeszcze dogrywałeś na gitarze.
-Mała Jude z dwoma kitkami i zawsze wielkim uśmiechem -przerywam dziewczynie uśmiechając się sam do siebie ale ona tego nie widzi.
-Ta, uśmiechnięta Jude zawsze przy tobie.
-Ja też się bałem naszego spotkania.
-Jak to? -pyta zszokowana blondynka.
-No popatrz na mnie -pokazuję na siebie. -Jestem bestią.
-Nie mów tak Fel. Jesteś dalej moim misiem. -mówi przytulając mnie na chwilę i znowu wraca do swojej pozycji przy drzewie.
-Felix? -woła mnie dziewczyna ale ja odszedłem i szybkim krokiem poszedłem po rowery bo zostawiając je same możemy już ich nie zobaczyć. Powstrzymuję łzy "Sandy kretynie! Nie rycz przy dziewczynie!" mówi do mnie jakiś głos z mojej głowy.
-Ale ona mnie kochała -mówię cicho pod nosem by Judy nie usłyszała. Dochodzę na miejsce gdzie powinny stać rowery ale ich nie ma. Cholera !

***
Po godzinnym spacerze doszliśmy do domu. Całą drogę przegadaliśmy i prze śmialiśmy ale dalej nie wierzę w to co usłyszałem z ust Jude dzisiaj.
-Dziękuje za pełen atrakcji dzień -Mówi do mnie dziewczyna po czym przytula mnie z całych sił.
-Nie ma sprawy -również ją przytulam a po chwili Judy mnie puszcza i znika za drzwiami swojego pokoju.
-Sandy! Idziemy spać. -mówię cicho do siebie i wchodzę do swojego pokoju po czym oddaję się spokojnemu snu.
W połowie nocy obudziły mnie głośne krzyki z pokoju obok..

_________________________________________________________________________
Notatka od autorki : 
Mamy rozdział 18 ! 
Oby wam się spodobał ☺
Swoje opinie proszę umieszczać w komentarzach (motywuje) 
#Fudy ? #Joscar ?
+w zakładce bohaterowie pojawiła się nowa osóbka ☺ 

15 KOMENTARZY = ROZDZIAŁ 19 

piątek, 26 grudnia 2014

Rozdział 17

"-Jude! Kocham Cię Córeczko.
-Tato ale to przeze mnie.
-Nie obwiniaj się. Ja zawsze będę obok ciebie "

-Judy ! Nie krzycz proszę! -Budzę się. Jestem cała roztrzęsiona. Miałam koszmar... z moim tatą ? Uhh muszę pojechać do niego na cmentarz do Bedworth. Spoglądam w lewą stronę i widzę blondyna który przygląda mi się swoimi niebieskimi oczami. Widać, że się wystraszył.
-Miałam zły sen. -Uspokajam chłopak po czym się do niego przytulam. Zaraz chwila! Co on robi w moim pokoju w nocy? Rozmawiałam z nim po powrocie i chyba zasnęłam na jego oczach nie wiem.. nie pamiętam. Byłam zbyt załamana by reagować. Nagle chłopak puszcza mnie z uścisku.
- Co ty na to byśmy dziś pojechali na rowery? Jest świetna pogoda a dawno nie byłem na rowerach. -Mówi Felix po czym wstaje i kieruje się w stronę lustra i poprawia swoje zawsze w nieładzie włosy. Po czym podchodzi do mojego stolika nocnego i bierze w ręce ramkę w której jest zdjęcie ławki z parku w Bedworth. Moje ukochane miejsce. 


-Z miłą chęcią -odpowiadam chłopakowi i siadam na łóżko rozwiązując swojego warkocza.- Chcę pojutrze pojechać do Bedworth. -dokańczam a reakcja chłopaka była wyjątkowo spokojna. 
-No jasne, że możesz jechać. Mnie o zgodę się nie pytaj. -powiedział Felix odkładając ramkę na swoje miejsce po czym kontynuuje -Po co tam chcesz jechać ? 
-Śnił mi się tata, chce do niego na cmentarz pojechać i przy okazji odwiedzić Abby, pewnie nie pamiętasz jej? -pytam chłopaka a ten wybuchł donośnym śmiechem. 
-Jak to nie! To ta brunetka co zawsze myślała, że będziemy razem! Ha! -mówi a ja również zaczynam się śmiać. Ahh Abby była moją przyjaciółką od początku szkoły.W przedszkolu razem się bawiłyśmy i rysowaliśmy różne obrazki. Niestety przed wyprowadzką nasze pożegnanie było najgorsze na całym świecie. Żadna z nas nie chciała puścić uścisku i powiedzieć "do widzenia" ale musiałyśmy. Wracając do dzisiejszego dnia. Postanowiłam ubrać na siebie czarne leginsy, tego samego koloru vansy a do tego białą bluzę którą podkradłam Felixowi przed chwilą. Jest biała ze znakiem 卌 a włosy rozpuściłam tak, że prawie zasłaniały mi tyłek. Weszłam do kuchni a w niej zobaczyłam mojego przyjaciela który przyrządza właśnie jajecznice.
-Fel nie trzeba było -mówię chłopakowi po czym siadam na krześle naprzeciwko niego.
-Myślisz, że to dla ciebie Jude ? Sama sobie zrób -mówi oschle. Dobra to lepiej żebym się już nie odzywała. Podeszłam do lodówki i wyjęłam jogurt do picia o smaku truskawkowym a z szafki obok płatki które wsypałam do miski.
-Ej ! żartowałem tylko -mówi po czym podchodzi do mnie blisko.. aż za blisko. -Sam jej nie zjem -dokańcza po czym pokazuję swoje białe zęby i dołeczki a ja zaczynam się śmiać lecz dalej kończę swoje śniadanie.
-Zjem już to co zrobiłam ty się teraz męcz z jajecznicą -odpycham chłopaka ręką i kontynuuje jedzenie śniadania. Po 30 minutach stoję już na dworze gotowa na wycieczkę rowerową z Felixem ale zanim on się wyszykuję to mija sporo. Dziś w nocy czułam jego kolczyka na moich plecach jak się przytulał. Przyjemne uczucie. Siadam na ziemi i oczekując na przyjaciela postanowiłam sprawdzić sobie telefon.
"1 nieodebrane połączenie" Oscar. Nie mam chęci z nim gadać i psuć sobie humor. Wracam do domu by odłożyć telefon na stolik w salonie i krzyczę do Felixa "pośpiesz się" po czym idę do garażu w poszukiwaniu rowerów. Są 2 idealnie. Wyciągam je i znowu wracam do swojego miejsca na ziemi. Czekam z 5 minut a czuję jak 5 godzin. Nagle chłopak wychodzi już gotowy. Ma na sobie czarne dresy i t-shirt z napisem UK.
-Tu jest moja bluza ! A jaj jej szukałem cały czas! -mówi Felix po czym zaczynam się śmiać i chować jego bluzę.
-Dobra choć siadamy na rowery. Tylko wiesz ja dawno nie jeździłem i się nie śmiej. -kontynuuje.

-Obiecuję, że nie będę się śmiać! -mówię do chłopaka z łagodnym uśmiechem na co on siada na rowerem i łapie dwa oddechy a minę ma jakby się przygotowywał do skoku z 10 metrów.Ja nie wytrzymuję i wybucham śmiechem a chłopak schodzi z roweru i zaczyna mnie ganiać wokół podwórka. Jestem szybka i ciężko jest mnie dogonić po jednej rundce po podwórku Felix już "zdycha" a ja skaczę ze szczęścia bo wygrałam. Jednak się pomyliłam bo chłopak mnie dorwał i przełożył przez ramie po czym zaczął kręcić tak mocno, że oby dwoje wylądowaliśmy na ziemi. Leżałam na chłopaku i patrzeliśmy sobie głęboko w oczy.
-Cieszę się, że mam cię przy sobie -mówię chłopakowi po czym przytulam się do niego. 
-Jestem szczęśliwy, że cię mam. 

Po godzinie jesteśmy już w połowie drogi do jakiegoś miejsca gdzie Felix mnie prowadzi. Pierwsza część drogi zajęła mi nauczenie chłopaka normalnie jeździć ponieważ cały czas tracić równowagę. Teraz już jedzie prosto. Mijamy wielki, pusty las w którym słychać tylko odgłosy ptaków. 
-Felix ! Gdzie ty mnie prowadzisz ?! 
-Już niedaleko! Za tym zakrętem. - Miał racje. Mijając zakręt dostrzegam spory kawał pola a na końcu jakąś... ławkę ? Przejeżdżamy przez ziemię aż dotarliśmy do ławki. Była drewniana trochę poniszczona. Przyglądam się jej a chłopak staje obok mnie po czym mówi:
- Tu przychodziłem przez pierwsze tygodnia jak się wprowadziłem. Gdy nikogo nie znałem siadałem tutaj i myślałem jak u ciebie? Czy też siedzisz na naszej ławce. -Mówi chłopak po czym siada na niej. 
-Codziennie byłam w parku -odpowiadam chłopakowi i dołączam do niego. 
- Odwróć się -karze mi Felix a ja robię to. Odwracam się a za mną piękne widoki. Łąka pełna kwiatów jakiś stawek i widzę zające jak skaczą po polanie.
-Fel tu jest ślicznie. -mówię po czym przytulam się do chłopaka a on oplata mnie swoimi ramionami. 
-Jesteś moim przyjacielem tak mocno Cię kocham -mówię po czym podziwiam piękne widoki. 

~Felix POV~

Zabrałem Jude na swoje miejsce do przemyśleń. Czułem, że jej się tu spodoba. Wiem, że będę z nią tutaj często przyjeżdżał. Chciałbym jej teraz powiedzieć wszystko póki nie ma Oscara ani żadnej osoby która mogła by nam przeszkodzić. Jude jest dla mnie ważna i nie chce by on jej coś zrobił. Słyszałem WSZYSTKO co mówił Kal. Kombinuje za naszymi plecami tylko po to by nas rozdzielić. Widać jak mu to wychodzi. Teraz siedzę i przytulam się z moją Judy gdy on gdzieś pojechał na wakacje. Kretyn.. Jak można ją samą zostawić na pastwę losu. Niechętnie puszczam ją z objęć i idę do roweru. Wyciągam ze stylowego koszyka scyzoryk po czym wracam do dziewczyny i wyskubuje nasze inicjały na ławce. Jude ciągle się uśmiecha. Widzę, że jej poprawiłem humor. 
-Dziękuję Felix. To kochane -mówi do mnie uśmiechając się szeroko. 
-Dla Ciebie wszystko.

~Oscar POV~ 

 -Nie !! Jen nie będę z tobą ! -robię aferę na cały hotel ale już nie mogę wytrzymać. Ona do mnie zarywa a ja mam dziewczyna która popłakała się jak wyjeżdżałem a ja nic nie zrobiłem. Idiota ze mnie. Zaskoczył mnie widok Jen i nie potrafił dobrać słów nawet "cześć" nikomu nie powiedziałem. Teraz ma pocieszenie u Felixa.
-Oscar! Uspokój się stary ! -przekrzykuje mnie Ogge ale ja nie potrafię się opanować. Ta dziewczyna mnie wkurza i to ostro. Chciała mnie pocałować ale szybko się odsunąłem i do niczego nie doszło . 
-Kocham Judy! A ona mi to wszystko zniszczy! -Już nie mogę spokojnie odpowiedzieć. Wychodzę z pokoju i trzaskam drzwiami. Jedyny głos jaki mnie uspokoi to głos Jude. Dzwonię do dziewczyny lecz bez odpowiedzi. Gdzie ona jest ? Uhh. Wracam do pokoju po 20 minutach. Jest sam Ogge tylko. 
-Jadę do Los Angeles jutro. -oznajmiam chłopakowi a ten zrywa się z siedzenia i patrzę na mnie ze zszokowaną miną. -Stary sory ale ja muszę pogadać z Jude. Ona jest dla mnie najważniejsza -mówię Oggemu po czym zmierzam w stronę drzwi lecz jego głos mnie zatrzymuję. 
-Dobrze. Jedź. Zakochałeś się ostro w tej dziewczynie nie strać jej. -mówi chłopak po czym wyciąga telefon i sprawdza najbliższy lot do Los Angeles. Pojutrze. Cholera ! Jeszcze dzień i wracam. Przybiłem piątkę przyjacielowi i wychodzę z pokoju. Zakładam słuchawki i słucham mojej ulubionej piosenki (która kojarzy mi się z Jude) i siadam na schodach myśląc o ukochanej. 

~Jude POV~ 

 " And even when it hurts the most
Try to have a little hope
That someones gonna be there
When you don’t, when you don’t
If you wanna cry I’ll be your shoulder
If you wanna laugh I’ll be your smile
If you wanna fly, I will be your sky
Anything you need, that’s what I’ll be
You can come to me "

Kończymy śpiewać naszą piosenkę. 
-Kocham Cię Jude -mówi do mnie chłopak a mnie zamurowało. Lecz zmienię to w żart. 
-Jak siostrę tak ? -mówię z uśmiechem na twarzy na co on mi niechętnie kiwa głową.  

__________________________________________________________________________________

15 KOMENTARZY=ROZDZIAŁ 18 

środa, 24 grudnia 2014

Rozdział 16


Jestem już wyszykowana i zaraz wychodzę do Emmy. Dobrze zrobiłam ubierając czarne leginsy, luźny biały t-shirt z napisem "cool kids don't dance" a do tego czerwone conversy. Włosy związałam w kucyka i zabiorę ze sobą okulary przeciwsłoneczne.
-Mamo ! Wychodzę do Emmy! -krzyczę do mamy na co mi odkrzykuje "okey" i wychodzę. Nakładam okulary na nos i słuchawki wkładam do uszu po czym idę powoli do Emmy. Dziewczyna nie mieszkała daleko ode mnie. Zaraz za parkiem miała mieszkanie w bloku. Kiedy mijam park zaczyna mnie brać na wspomnienia.. te wszystkie chwile z Felixem jak się spotkaliśmy pierwszy raz. Wtedy myślałam, że mój Feluś się nie zmienił i dalej zgrywa kochanego misia. Niestety.. świat chciał inaczej teraz jest złym bad boyem z piercingiem i tatuażami. O właśnie! Spytam się go niedługo po co się tatuował.. Jak ostatnio pytałam to powiedział tylko co oznacza jeden z nich.. on oznaczał mnie. Mijam teraz most.. ehh tu się pogodziłam z Oscarem i zaczęliśmy nazywać się "parą" Jestem z nim szczęśliwa! Jest mega słodki i kochany to po prostu ideał. Nie wiem jak to robi. Wracając do rzeczy. Idę przez park jestem prawie przy wyjściu który prowadzi mnie na Walle Streat gdzie mieszka Emma. Ulubiona piosenka przestała mi podgrywać. Wchodzę na klatkę schodową. Wybieram numer mieszkania i dzwonie.
-tak? -mówi miły głosik wydostający się z urządzenia.
-Em ! Tu Jude otworzysz? -odpowiadam urządzeniu po czym drzwi tworzą dziwne dźwięki a ja mogę swobodnie wejść do środka. W nie całą minutę weszłam na 3 piętro i zapukałam do drzwi.
-Juuudy ! -Krzyknęła dziewczyna na cały blok. Dziwię się, że nikt nie wyszedł by zobaczyć co się dzieję.
-Hej Emma. -odpowiadam krótko i przytulam ją mocno.
-Wchodź śmiało -weszła spokojnie do środka i ściągnęłam buty -mój pokój drzwi na lewo -pokazuje mi blondynka a ja zmierzam ku nim. Otwieram drzwi do jej pokoju. Jest cały biały od sufitu po podłogę. Meble też są białe tylko chyba dywan jest czarnego koloru i firanka. Jedna rzecz mi przykuła uwagę zanim Emma dołączyła do mnie. Wielka ściana na której wisiało mnóstwo zdjęć. Były tam jej wspólne z Ogge i Oscarem nawet sama ona ale jedno mnie zaciekawiło. Na jednym zdjęciu był Alek. Ten blondyn z "bandy" Felixa. Co on robi razem z nią na jednym zdjęciu !? Moja przemyślenia przerwała mi wchodząca Emma z napojami.
-Niestety ale nie znalazłam soków.. mam jeszcze cole ! -mówi uśmiechnięta Em - Co tak patrzysz Jude ? -kontynuuje.
-Ile ty masz zdjęć! A powiesz mi... kto to jest ?-mówię pokazując na blondyna którego "nie znam"
-to jest ymm.. Alek. Mój kuzyn za małego siebie nienawidziliśmy a teraz to jak przeciwieństwo. Uwielbiamy się! -mówi radośnie dziewczyna. Ma coś dobry humor dzisiaj. Nie chce jej go psuć wiadomością, że nie jadę. Usiadłyśmy na jej łóżku trzymając szklanki w rękach rozmawiałyśmy o chłopakach i innych bzdetach. Gdy nastąpił ten najgorszy temat.
-Ja ! Jak się cieszę, że jedziemy do Hyde Parku paczką. Będzie świetna zabawa ! Nie uważasz ?
-Em.. słuchaj b-bo ja nie jadę.
-CO!?!?!?!?!!
-Nie mogę. Muszę pomóc mamie przy Harrym itdl. nie pozwala.
-Szkoda Judy byśmy się fajnie bawiły -mówi blondynka. Najwidoczniej popsułam jej humor.
-Tylko teraz trzeba Oscarowi znaleźć kogoś do pary. Sam nie będzie chodził prawda ? -mówi dziewczyna po czym dopowiada -może Jen ! O tak to dobry pomysł !
-Co? Chwila.. Jaka Jen ? -jestem ciekawska.
-To ymm. Nie wiem czy powinnam powiedzieć tobie. Oscar mnie zabije.
-Albo ty albo zadzwonię do niego. -Szantażuje dziewczynę.
-Nie! Ja powiem Ci już ! -Ha! łatwo od Emmy się czegoś dowiedzieć.
-Jen to moja kuzynka, siostra Alka. Chodziła z Oscarem sporo czasu temu ale jakoś zaczęło się u nich psuć i tak wyszło, że zerwali. Ona się odcięła od świata po ich rozstaniu ido tej pory ciężko z nią się gada. Wciąż wierzy, że będą razem... -To co słyszę przeszło moje największe oczekiwania. Była psychiczna dziewczyna Oscara ?

~Felix POV~

Siedzę u siebie w pokoju i pakuje potrzebne rzeczy do torby podręcznej. Dziś wieczorem idę do państwa Clark i do Jude. Będę tam siedział ostatni tydzień wolnego. Rodzice jadą na jakieś swoje wakacje. Wrzucam jeszcze dwa fullcapy do torby i jestem gotowy. Poprawiam jeszcze swoje włosy i idę do salonu.
-Felix już gotowy jesteś ?-pyta zszokowana mama -śpieszysz się do Jude ?
-Mamo nie. Po prostu chciałem mieć to z głowy. -wyjaśniam i siadam na kanapie.
-Wyjeżdżamy za godzinę to od razu pod dom Judy cię podwieziemy. -Mówi mama a ja odpowiadam jej tylko kiwnięciem głowy. Od jakiegoś czasu relacje z moją mamą się pogorszyły. Już nie gadamy o wszystkim. Z resztą mam wrażenie, że się mnie wstydzi. Przez kolczyki i tatuaże ? hmm... nie wiem o co tu chodzi.

GODZINĘ PÓŹNIEJ...
-Felix chodź bo na samolot się spóźnimy! -Woła mnie mama a ja biorę szybko torbę i wychodzę z domu zamykając drzwi na klucz. Zatrzymuje sobie klucze w razie jakiegoś problemy bym wrócił do domu. Po 15 minutach drogi jestem pod domem Judy. Żegnam się jeszcze z rodzicami i przechodzę przez furtkę kierując się do domu państwa Clark. Drzwi mi otwiera mi Bob z małym chłopcem na rękach. Nie pamiętam jak miał na imię ale wiem, że to brat Jude. 
-Dobry wieczór -mówię podając rękę Bobowi. 
-Cześć Felix. Wchodź śmiało -odpowiada mi mężczyzna i przesuwa się bym mógł wejść do środka. Idąc przez korytarz mijam Panią Clark która mnie przytula i mówi jak to wyrosłem ale nie widzę Jude. Nie wiem gdzie ona jest. 
-A gdzie jest Jude ? -pytam a oni patrzą na siebie i sami chyba nie wiedzą.
-Albo u siebie w pokoju albo na dwór poszła. 
-Dobrze dziękuje to ja na nią poczekam. - mówię do państwa Clark po czym prowadzą mnie do mojego pokoju który znajduję się obok pokoju Judy. W środku jest jedno łóżko w rogu, szafa z lustrem przy ścianie i małe biurko przy oknie. Wszystko zrobione z ciemnego drewna. Bob pyta się mnie czy pasuję mi tu a ja kiwam mu głowo znacząco po czym oni wyszli. Rozglądam się po pokoju i przez okno widzę wielki dom który należy do tego kudłatego. Na samą myśl prowadzi mnie to do mdłości. Wrzucam swoje ciuchy do szafy i kładę się na łóżko po czym zasypiam.
Spałem z 2 godziny ! Patrzę na zegarek.. 22. Przebieram się w pidżamę i  idę do pokoju obok sprawdzić czy jest tu może Jude. Nie ma jej. Godzina 22 a jej nie ma ! Na pewno z tym Oscarem gdzieś łazi ! Jedna rzecz przykuła moją uwagę w jej pokoju. Nie ten bałagan na środku podłogi tylko zdjęcie w białej ramce na stoliku nocnym. Jest to ławka która była w parku w Bedworth. Tam gdzie mieszkaliśmy. Na niej był napis J+F. Pamiętam jak to pisaliśmy wtedy pierwszy raz się pocałowałem. Tak z Jude. Kochałem ją od tamtej pory a nawet wcześniej. Patrzę na to zdjęcie a ono przyprawia mnie o szeroki uśmiech. Wracaj do rzeczywistości Felix !! Jude nie ma jeszcze w domu "idź jej szukać" podpowiada mi głowa. Idę do salonu ale tam nikogo nie ma. Widzę tylko kartkę od rodziców Jude.
"Słonko jak wrócisz to zjedz to co w lodówce masz przygotowane. "
Ranyy jak oni jej ufają. Moi to muszą wiedzieć co, jak i gdzie. Może po tym numerze, że jednego dnia przyszedłem z tatuażem i kolczykiem w wardze mi nie wierzą. No ale ja przecież grzeczny jestem ! Sam zaczynam się śmiać z siebie. Stwierdziłem, że poczekam na Judy. Pogadam z nią na spokojnie a te gorsze wieści przekaże jak będzie gotowa. Siadam na kanapie i jem kanapki które przed chwilą zrobiłem. Zegar dzwoni informując że jest 22:30. Coraz bardziej się denerwuję. Nagle słyszę jak ktoś przekręca zamek w drzwiach i ściąga buty.
-Dobry wieczór moja droga. Co tak długo ? - mówię do dziewczyny a ona się uśmiecha ale widzę, że przed  chwilą płakała. Judy podbiega do mnie i przytula się wylewając łzy na moją koszulkę. Ja przytulam ją z całych sił.
-Ej Judy co się stało -pytam zdenerwowanie dziewczyny. Na co ona jeszcze bardziej płacze. Biorę ją w ramiona i zanoszę do jej pokoju i kładę ją na łóżku. Ona siada i ściąga swoją bluzę i rozwiązuje włosy w których chowa twarz.
-Judy uspokój się. Rodzice zostawili Ci jedzenie zaraz je przyniosę. -Biegnę szybko do kuchni po naleśniki z czekoladą i nalewam soku pomarańczowego w dwie szklanki. Wracam szybko do pokoju i przekazuję jej jedzenie. Po jakiś 10 minutach patrzenia się na nią odezwała się.
-Jaka ja jestem głupia Fel. -mówi przełykając łzy.
-Nie jesteś! Co się stało ? Opowiedz mi. -mówię po czym siadam naprzeciwko niej na ziemi i wsłuchuję się  w historię.
-Poszłam do Emmy i gadałyśmy prawie cały dzień. Potem odprowadziłam ją na przystanek autobusowy i tam wszyscy byli bo przecież wyjechali na tą wycieczkę. Pożegnałam się z Emmą i Ogge bo oni wsiadali jako pierwsi. Potem były jakieś dwie osoby których nie znam.. znaczy poznałam dzisiaj to Barbe i Chloe. Miłe nawet były no i został Oscar nie ? Przytuliłam się do niego a on tak obojętnie reagował na mnie ale przytulił tak obojętnie. Powiedziałam, że jakby co to ma do mnie dzwonić a nagle podeszła dziewczyna jakaś i powiedziała "spokojnie ja się nim zajmę" a to była Jen ! Jego psychiczna była która twierdzi, że będą razem.. a on nic nie odpowiedział i poszedł w stronę autobusu. Jak miał już wchodzić to krzyknęłam mu, że go kocham a on odpowiedział, że mnie też i tyle. Wszedł do środka a ta dziewczyna mnie szturchnęła z ramienia i się uśmiechnęła tak wrednie. Oscar siadł od mojej stronie, że go widziałam przez szybę. To tylko mi pomachał a ja na jego oczach się rozpłakałam. Nie wiem o co chodziło Felix ! Co to w ogóle było ?! -kończy Jude i pada na łóżko a ja się podnoszę i przytulam ją. Co za skończony idiota. Ona go kochała. Osobą którą pokocha Judy będzie najszczęśliwszą osobą na świecie a on tego nie docenia.
-Jude nie płacz. Zobacz co on zrobił, pobawił się tobą jak zabawką. Nie jest wart twoich łez.
-Ja go kochałam Felix.
-Nie tak mocno jak ja Ciebie -mówię do dziewczyny i we dwoje usypiamy, przytuleni w siebie.

_____________________________________________________________________
Notatka od autorki :
Na Święta dla WSZYSTKICH ! ♥ 
nowy rozdział ! ☺ 
Wesołych, Spokojnych Świąt w gronie rodziny ☺ 

piątek, 19 grudnia 2014

Rozdział 15

~Ogge POV~

Wychodzę z łazienki i mijam pełno tańczących znajomych w sumie to dobrze, że się fajnie bawią. Poszukuję Emmy od godziny ale ona zajęta jest tym wszystkim, że nie możemy razem po świętować. Przekopuję się obok kołyszących się par i wpadam na Jude. Rozgląda się wszędzie jakby kogoś szukała.
-Ej! Wszystko ok ? -pytam dziewczyny.
-Ogge no jasne, że tak .. widziałeś może Oscar'a ?
-Trochę się wkurzył tym twoim występem a dla mnie śpiewałaś świetnie! -komplementuję dziewczynę a on zaczyna się śmiać.
-Ha! dzięki Ogge śpiewanie to moje hobby. Kurde muszę iść go znaleźć nie wiesz gdzie poszedł ?
-Chyba na zewnątrz wyszedł -mówię do Jude i pokazuję jej palcem gdzie są drzwi do wyjścia po czym ona odchodzi a ja idę dalej poszukiwać swojej dziewczyny...

~Jude POV~

Idę, przeciskając się przez tłumy zakochanych parek przy wyjściu i próbuję zobaczyć kudłatego chłopaka w ciemnej kurtce w oddali widzę moją zgubę jak gada z jakąś ciemnowłosą dziewczyną. hmm pewnie z koleżanką jakąś swoją czy Ogge. Podchodzę szybkim krokiem do nich może mnie zapozna z nią. Gdy 2 metry przed nimi coś mnie porywa na bok by mnie nie zauważyli i przyciska swoją rękę do moich ust bym nie krzyczała.
-Csii Jude nic nie mów - po pierwszych słowach go rozpoznam.. Felix. Co on tu robi ?! O ich śledzi ?!
-Felix ! Śledzisz mojego chłopaka ? -pytam z ciekawości Go.
-Nie marudo.. zobacz kto stoi obok - pokazuję mi palcem chłopak ta postać obok. Nie wierzę.. to Kal. Ta wredna dziewczyna co całowała Felixa na moich oczach.
-Czy to... Kal ? -zająknęłam się bo nie dowierzam temu co widzę.
-Tak nie wiem co ona tu robi.
-Ja tam idę do nich Fel i nie zatrzymasz mnie! -chłopak trzyma mnie jeszcze mocniej a ja staram się wyrwać mu - przez nią straciłam Ciebie nie pozwolę by zabrała mi jeszcze Oscara -Felixa zamurowało a ja tyle ile mam siły w nogach biegnę do Oscara. Zatrzymuję się idealnie przy nim i przytulam Go od tyłu.
-Oo Judy hej ! - mówi do mnie chłopak i odwzajemnia przytulenie.
-Hej Oscar szukałam ciebie... oo przeszkadzam wam ? -pytam ich.
-Nie ! -obydwoje odpowiedzieli mi w równej chwili a dziewczyna której nie cierpię kiwnęła mojemu chłopakowi i poszła w stronę ciemnej uliczki a ja od razu zarzucam Oscara pytaniami.
-Co ona tu robi ?
-...
-Co od ciebie chciała ?
-...
-Oscar powiesz mi cokolwiek !
-Tak. Kocham Cię.
-Ja Ciebie też ale nie rozumiem co tu Kal robiła ?!
-Chciała pogadać z ....Ogge. Pomyliła Go ze mną i tyle.
-Ahaa już się martwiłam, że coś ukrywasz przede mną.
-No co ty skarbie! Choć pójdziemy się przejść i odprowadzę Cię do domu. -Poszliśmy się przejść pustymi uliczkami było strasznie cicho i jedyne co mijaliśmy to lampy które oświetlały nam drogę było bardzo miło. Całą drogę gadaliśmy o wpadce Emmy dziś na imprezie jak rozlała na białą koszulkę Ogge czerwony poncz. Roześmiani doszliśmy do mojego domu a ja trochę zmarzłam już na tym dworze to szybko pożegnałam się z Oscarem i poszłam do domu się rozgrzać.
Położyłam się na swoim łóżku i zaczęłam rozczesywać włosy kiedy dostałam sms'a . Od Emmy.

"Hej Judy !
Czemu ty nic nie mówisz, że tak pięknie śpiewasz ?
Musisz mi wyjaśnić to ;p
Jutro może byś wpadła do mnie ? o 14 ?"

Ooo jak miło.. Na pewno pogadamy o tym występie z Felixem. W sumie było tak romantycznie  nasza ulubiona piosenka zaśpiewana przez nas i patrzenie sobie głęboko w oczy. Ten dawny Felix gdzieś tam jeszcze jest, głęboko ale wciąż jest. Nie zapomnę jak na końcu naszego występu szepnął mi do ucha "Kocham Cię i nie zapomnę nigdy o tobie" Sama myśl o tym doprowadza mnie do gęsiej skórki. Ehh. Odpisuję krótkie "Nie ma sprawy" i odkładam telefon na stolik nocny. Kładę się na bok i próbuję przysnąć ale nie mogę uspokoić swoich myśli. Nagle słyszę jak coś puka mi w okno ale nie mam siły by wstać i zobaczyć kto tak natrętnie próbuję mnie obudzić.

~Felix POV ~

Stoję pod oknem Jude i mam nadzieję, że jeszcze nie śpi bo chciałbym z nią pogadać. Muszę jej powiedzieć to co usłyszałem ale niestety nikt nie wygląda przez okno. Poddaję się.. ona na pewno śpi. Obkręcam się na pięcie i zmierzam ku bramce wyjściowej. Wychodzę z podwórka i idę do domu. Jestem zadowolony z tego co dziś zrobiłem. Pokazałem jej dawnego mnie z którym zawsze śpiewała i miała pełno zabawy. Wybrałem idealną piosenkę która kojarzy mi się z miłością mojego życia. Chciałbym aby to zostało na wieki. Niestety ten kudłaty mi wszystko psuje ale sam wiem co słyszałem jak gadał z Kal. Niech on tylko ją zrani to ja Go przecież zabiję !
Wracam już do domu kładę się od razu na łóżko i odpływam w głęboki sen.

○ ○ ○ Następnego dnia ○ ○ ○

Budzę się z samego rana.. znaczy nie obudziłam się sama lecz ktoś mnie obudził.. Twarz Ogge nad moją twarzą to nie za miły widok z samego rana.
-Aaa ! Ogge co ty tu robisz ?
-Judy ! Dzień dobry. Twoja mama mnie wpuściła mam dla ciebie propozycje nie do odrzucenia ! -mówi chłopak pełen energii i cały promieniuje szczęściem.
-No słucham Cię chłopcze.. ale wiesz, że jestem zła jak się nie wyśpię ? -mówię ironicznie do chłopaka na to ten się śmieję.
-Jude ! Wygrałem sześć biletów na wyjazd w ostatni tydzień wakacji do Hyde Parku !
-CO !?! To świetnie Ogge ! Gratuluje ! kogo zabierasz ze sobą ? na pewno Emmę.
-Tak ! i Ciebie zabieram z Oscarem i jakąś jeszcze parkę muszę. -mówi do mnie po czym wstaję i przegląda się w moim lusterku.
-Już romeo idź, muszę się ubrać bo twoja dziewczyna niedługo u mnie będzie - mówię drażniąc się z chłopakiem po czym on rzuca we mnie poduszką a ja mu oddaję tym samym. Ogge wychodzi z mojego pokoju podskakując jak małe dziecko. ha ! wariat ! ale się ucieszył na myśl o tym wyjeździe ostatni tydzień wakacji i spędzi je z przyjaciółmi i dziewczyną.. tylko ciekawe czy moi rodzice się zgodzą.
-Nie.
-No ale mamo czemu nie będę mogła ?
-Nie ma dyskusji Judy nie możesz jechać. Masz pomagać mi z Harrym.
-Ale tylko na tydzień ! Mamo wszyscy moi znajomi jadą tylko ja nie.
-Oscar jedzie ? -pyta ciekawsko mama.
-Tak jedzie.
-Emma ?
-Też.
-Felix ?
-No... nie jedzie.
-No i masz osobę do pomocy ! Jego rodzice i tak wyjeżdżają na Barbados a nie chcą by on był sam.
-Mamo.. co ty sugerujesz?
-Będzie u nas ostatni tydzień wakacji mieszkał -posyła mi uśmiech ale sama wie, że zniszczyła mi plany -Słońce będzie jeszcze dużo przeróżnych okazji do wyjazdu z chłopakiem. Obiecuję, że w następne wakacje będziesz mogła.
-TYLKO, ŻE TAKA OKAZJA JUŻ SIĘ NIE POWTÓRZY ! -wychodzę z salonu i rzucam na łóżku zalewając się łzami.
-O.. Oscar... tak .... u siebie -słyszę jak mama otwiera komuś drzwi i rozmawia na mój temat. Nagle słychać kroki i pukanie do moich drzwi.
-Otwarte -mówię bez uczuciowo i odwracam się by zobaczyć mojego gościa.
-Puk Puk Śpiochu ! Wstawaj Judy ! Mamy piękny dzień -mówi Oscar. Podchodzi i całuje mnie w czoło. Siadam na brzegu łóżka a Oscar obok.
-Mama moja... się nie zgodziła. Nie pojadę z wami.
-Wiem. Powiedziała mi przed chwilą. Rozumiem jak nie ten wyjazd to uda nam się na inny razem wybrać. -mówi spokojnie Oscar i łapie moją ręke. Mieć takiego chłopaka to skarb.
-Jest coś gorszego....
-Słucham Jude ? -Jego ton z poważniał jakby od razu wiedział, że chodzi o Felixa.
-Jego rodzice jadą na Barbados a on sam zatrzyma się u nas.
-Kiedy ?
-W dzień twojego wyjazdu. -chowam głowę we włosy i próbuje nie pokazywać moich załzawionych oczu.
-Rozumiem Judy. To nie była twoja decyzja. Ufam Ci i mam nadzieję, że nic głupiego nie zrobisz.
-Tak to jest z naszymi sercami. Proszą się byśmy je kochali
-Mądre słowe Jude Clark -mówi po czym całuje mój polik i wychodzi z pokoju. 

_____________________________________________________________________
Notatka od autorki : 
hej moi mili ! ☺
mamy rozdział 15 ^^
mam nadzieję, że się podoba :)
i przepraszam za tamten tydzień bo nic nie dodałam. 
Szkoła mi nie pozwalała :( 
a teraz jak mamy wolne to zaczynam
Dziękuję za wszystkie komentarze 
i kochanej Adzie która stworzyła nowy wygląd ff ♥ 
Do zobaczenia w następnym rozdziale który będzie prezentem na święta.

15 komentarzy = rozdział 16 

piątek, 5 grudnia 2014

Rozdział 14


~Czuję szarpanie za rękę ale ciężko jest mi się wyrwać brutalnemu człowiekowi.
-Puść mnie ! -Krzyczę z ostatnich sił do wysokiego mężczyzny po czym upadam na ziemie. Chowam twarz w dłoniach i modle się by ciemna postać zostawiła mnie w spokoju. 
-Jude ! Proszę Cię nie zostawiaj mnie! Bądź moja. -Mówi do mnie wysokim tonem ciemna postać. 
-Nie i przestań mi takie bzdury gadać ! - Próbuje spokojnie to wyjaśnić z osobnikiem, najwidoczniej on chcę się kłócić. 
-Wszystko by było świetnie gdyby nie Oscar ! 
-Nie Felix. Jedyną osobą która nam przeszkadza jesteś ty sam! ~

Budzę się. Próbuję złapać oddech. Rany co to za sen ! Kiedyś Felix był moim księciem z bajki a teraz to tylko potworem w najgorszych snach. Spoglądam na zegarek i szokują mnie cyferki na nim. Mam 20 minut zanim Oscar po mnie przyjdzie a ja nawet nie jestem ubrana. Szybko wyszłam z łóżka i poszłam się uszykować. Ubrałam na siebie kremową spódniczkę, biały crop top i czarne vansy a włosy wyprostowałam i rzuciłam na ramiona. Wyglądam nawet dobrze i zostało mi 5 minut. Schodzę do salonu gdzie siedzi mama z Harrym który leży na plecach i ogląda zakątki pomieszczenia. 
-No no a się wystroiłaś ! -mówi do mnie mama po czym posyła mi uśmiech a moje policzki się rumienią. -Nie mogę się przyzwyczaić do tej nowej ciebie słoneczko. 
-To wciąż ta sama ja tylko... ładna? 
-Zawsze byłaś ładna tylko  nie wiem po kim? -podchodzi do mnie bliżej i kontynuuje- Oczy masz po tacie.
-Wiem Mamo, babcia zawsze mi to mówi. -Rozmowę przerywa nam dzwonek do drzwi. Ja szybko pobiegłam do swojego pokoju po telefon i próbując wyjść z pomieszczenia zastałam w progu swojego partnera, Zaraz chwilka... to nie jest Oscar !
-Hej Jude chciałem tylko... 
-Jak tu wszedłeś ? -dopytuję chłopaka. 
-Twoja mama mnie wpuściła. Była bardzo miła. 
-Przykro mi ale musisz wyjść. 
-Judy ale... -chłopak nie daję za wygraną
-Felix ! Niszczysz mi wieczór ! - Uniosłam głos a chłopak od razu zmienił swój plan gry. 
-Chciałem Cię prze-przeprosić !
-zaraz... co ? -Jestem zszokowana. Chętnie wysłucham jego "przeprosin" 
-Nie będę już zawracał Ci głowy wręcz przeciwnie, odwalę się. Widzę, że jesteś szczęśliwa z tym kudłatym i na tym mi zależy chociaż wolałbym żebyś uśmiechała się z mojego powodu. -Patrzę na niego z wielkimi oczami po czym się uśmiecham.
-Właśnie takiego uśmiechu oczekuję Jude.
-Felix ja... nie wiem co powiedzieć
-Może do widzenia ? -Odwracam się a w progu stoi Oscar. Nieźle wyszykowany. Ma biały t-shirt pod czarną marynarką i czarne jeansy do tego czerwone conversy a włosy wciąż w idealnym nieładzie. 
-O proszę.. Koleś nudzi Ci się? Gadam z Judy a ty się wtrącasz. Ona potrzebuję mężczyzny a nie ochroniarza.- Mówi Felix i podchodzi do Oscara widzę jak zaciska pięść oby nie doszło do kolejnej bójki. Nagle stałam się niewidzialna. Oni przeprowadzali rozmowę a ja stałam i jak z kamienia wryta w ziemię tylko ich słuchałam. 
Oscar : Chronię ją przed tobą. 
Felix: Ja jestem niegroźny za to ty mi rozwaliłeś całe plecy.
O: Bo stawiałeś się do Jude !
F: Chciałem tylko pogadać ale zawsze z niewiadomych powodów zjawiasz się ty!
O: Mam niezłe wyczucie czasu. 
F: Dobra kudłaty słuchaj.. Przyszedłem się pożegnać z Jude i życzyć wam szczęścia. Nie zrań jej ok ?
O: Nie mam takiego zamiaru. 
Chłopaki przybili sobie piątkę a Felix podszedł do mnie i przytulił szepcząc do ucha "bądź szczęśliwa" a ja odpowiedziałam mu tylko "bez ciebie nie" a spoglądając w stronę Oscara zauważyłam jak denerwuję się widząc nas takich. W końcu przytulenie się kończy a spoglądając na Felixa po moim poliku spływa łza. Chłopak wyciera mi ją ręką i mówi "żegnaj" kiwa jeszcze Oscarowi po czym wychodzi z pokoju i słychać trzask drzwi. Oscar podchodzi do mnie i przytula z całych sił . W tym czuję różnicę Oscar o mnie dba i się martwi na każdym kroku a felix był i jest w moim sercu ale to inna już osoba. Poprawiamy się jeszcze w lustru robiąc wspólne zdjęcie i wychodzimy z domu.

~Felix POV~

Wracam od Jude. Zdążyłem pożegnać się z Panią Clark która zaprosiła mnie i moją rodzinę na obiad w Niedzielę. W sumie to czemu nie ? Zgodziłem się.
Jest ciemno a ja przechodzę przez park sam. Myślałem, że ta wizyta się inaczej skończy. Powiedziałem jej wszystko co chciałem, całą prawdę. Liczy się jej szczęście. Zmieniłem się ? Nieee. Uczucia do Jude się nie zmienią nigdy. Siadam na ławce przy samym wyjściu i dostaję sms'a od Omara:
"Eyyo Sandy! Co tak sam siedzisz ?"
Rozglądam się po parku ale nikogo nie widzę.
-Sandy ! Znajdź mnie !
-Omar kretynie wychodź ! -Drę się do kolegi. Po czym on wychodzi zza drzewa i siada obok mnie na ławce.
-Gdzie masz Jude ?
- Weź mi nawet nie przypominaj.
-Olała cię ?!
-Nie ale jej chłoptaś mi przeszkodził.
-Felixo załatwię Ci ją.
-Ha ! Niby jak ?
-Mam znajomości stary.
-Dzięki Omar ale temu już twoi kumple nie pomogą.
-Słuchaj jak Ci zależy to walcz o nią. Nie daj temu chłoptasiowi wygrać z BIG SANDMANO !
-Dobra stary... ile piłeś ?
-Nic! No trochę ale tylko troszkę.
-Idź ty ! Do domu się zdrzemnij a potem o 22 do baru na imprezę. Ja muszę coś jeszcze załatwić.

~Jude POV~

Wchodzimy do domu Ogge. Jest wielki ! Cały nowocześnie umeblowany i chyba tylko ja jestem fanką starych mebli.
-Jude ! Jude ! -Oscar puszcza moją rękę bym mogła swobodnie przytulić podbiegającą Emmę. Dziewczyna ma na sobie czarną spódniczkę i szarą bokserkę do tego samego koloru vansy a włosy miała związane w warkocz.
-Emma hej !
-Jak impreza ?
-Dopiero weszliśmy zaraz się okaże.
-Będzie świetnie! Zaraz będzie poczęstunek a potem karaoke.
-O to super zabawa będzie !
-Ja muszę iść do Ogge. Do później. Ślicznie wyglądacie razem !
Odbiegła od nas w szybkim tempie. Spoglądam na chłopaka a on łapie moją rękę i zmierzamy w kierunku stołu z napojami.
-Zatańczymy?- Proponuje chłopak. Odpowiadam mu kiwnięciem. Idziemy na parkiet, oplatam ręce wokół jego szyi i kołyszemy się na boki. Dzieję się to co ma się dziać. Zbliżam się do chłopaka i jesteśmy blisko złączenia się w pocałunku aż przerywa nam Ogge który właśnie stoi na podwyższeniu i oznajmia cel tej zabawy wszyscy biją brawa a ja z Oscarem zaczynamy się śmiać z naszej niefortunnej pozy.
-Zachęcam wszystkich do zaśpiewania ale najpierw nasz tajemniczy ktoś.-Wszyscy zaczynają klaskać a na scenie pojawia się dobrze zbudowana postać, siada na krześle z gitarą i zaczyna swój występ. Dziewczyny od razu zaczęły piszczeć a ja po pierwszych zaśpiewanych słowach zaśpiewanych już wiem kto to... Felix.

- "When your legs don't work like they used to before
And I can't sweep you off of your feet
Will your mouth still remember the taste of my love?
Will your eyes still smile from your cheeks? .."

Po czym światła rozbłyskują i dostrzegam jego twarz. Oscar ściska mi rękę bym tylko nie podeszła bliżej Felix'a ale coś mnie tam ciągnie i tu jak na zbawienie podchodzi Ogge z mikrofonem wręczając go mi mówił :
-Twoja kolej Jude ! -Biorę sprzęt puszczając automatycznie rękę Oscara i kieruję się w stronę sceny śpiewając z Felixem a on schodzi z podwyższenia i stajemy naprzeciwko siebie stykając się czołami. Nasza ulubiona piosenka świetnie brzmi w naszym wykonaniu.

- "  So honey now
Take me into your loving arms
Kiss me under the light of a thousand stars
Place your head on my beating heart
I'm thinking out loud
That maybe we found love right where we are"

~Oscar POV~

-Stary ! Co to jest ? -pytam wkurzony Ogge.- To jest Felix przyszedł tu i chciał zaśpiewać.
- I od tak się zgodziłeś ?! -Ogge wzruszył ramionami i dalej patrzał na Jude i Felixa. On mnie wkurza muszę coś z tym zrobić. Poszedłem za "scenę" i znalazłem kabel od muzyki bez wahania go odłączyłem i wróciłem na swoje miejsce lecz to nic nie dało. Oni kontynuowali swój występ bez podkładu a mnie po prostu zjadało od środka. Moja dziewczyna i chłopak który z nią bajeruję śpiewają razem a ja mam na to patrzeć. W sumie to ja jestem z Jude i on jest jej kolegą który miał od dziś dać jej spokój nie ? Nagle czuję jak ktoś wziął garść moich włosów i wyciągnął mnie na zewnątrz. Odwracam się i widzę małą czarnulą.. że też ona tyle siły ma.
-Oscar tak ?
-Tak a ty ?
-Kal. Jude jest twoją dziewczyną ?
-No tak ale o co Ci chodzi?
-Felix to mój chłopak. Musimy ich rozdzielić ponad wszystko. Wchodzisz w to ? -Bez wahania się zgodziłem.
-Wchodzę.

______________________________________________________________

Notatka od Autorki : 
Mamy rozdział 14 ! ☺ 
Podobał się ?
dziękuje za wszystkie komentarze i wyświetlenia ! ♥
Do następnego rozdziału miśki ! xx

+Rozdział z dedykacją dla Tusi ♥ Która jest niesamowitą osobą ^^ lov u ! ♥ 

17 KOMENTARZY = ROZDZIAŁ 15