piątek, 24 października 2014

Rozdział 8

Okej... Dobra nie krzyczcie ! Zgodziłam się by Felix zapoznał mnie ze swoimi znajomymi ale co z tego? Przecież nic nie mogło się stać! On jest mega koleżeńskim chłopakiem ! To jego znajomi na pewno też są tacy, racja? A tu ZONG kompletnie co innego.

-Judy powiesz mi co się stało? -mówi do mnie chłopak z widocznym zmartwieniem w oczach. Podaję mi kubek gorącej czekolady a ja ściągam z siebie koc i popijam łyk. Wracam myślami do tego fatalnego zdarzenia. Po tym jak zgodziłam się by zaprowadził mnie do swoich znajomych.
*Szłam razem z Felixem w stronę wielkiej drewnianej bramy z której się wychodzi z Parku. Chłopak trzyma moją rękę a ja nie potrafię ukryć uśmiechu na mojej twarzy mimo, że się cholernie boję.. nie wiem czym.. przecież nie muszę od razu mieć super relacji z jego znajomymi. Mogę przecież tylko się przywitać i powiedzieć, że już na mnie pora. Podchodzimy do wyjścia a Fel puszcza moją rękę by otworzyć bramkę. Spogląda na mnie i się uśmiecha a ja podchodzę do niego i patrzę mu w oczy po czym robię ob-kręt i wychodzę. Idziemy długim betonowym chodnikiem w kompletnej ciszy. Nie wiem co mam mu powiedzieć choć nie raz czekałam na ten dzień by Go zobaczyć i mu się wygadać ale nie potrafię nic dobrać w słowa.
- Jak tam twoja Mama, Jude ? -Przerywa ciszę chłopak.
- Dobrze u niej. Niedługo będziemy mieć nowego członka rodziny wiesz? Bob tak strasznie się cieszy!
- oo naprawdę ? będziesz miała rodzeństwo ?
- tak ! Zawsze o tym marzyłam i teraz to się spełni! Harry Clark. ahh
- Brat ! będę mógł się z nim grać w piłkę chociaż bo ty to w ogóle grać nie umiesz -mówi do mnie chłopak i zaczyna się śmiać a ja dołączam do niego bijąc Go równocześnie w ramię.
- FELIXXX !! właśnie, że dobrze gram w piłkę ! zawsze Cię ogrywałam. Z resztą pewnie będzie się ciebie bał !
-mnie ? czemu ? -mówi, robiąc minę *zbitego pieska*.
- Wiesz wyciągniesz do niego rękę a on zobaczy twoje dziary i będzie się bał. - uśmiecham się do chłopaka a jego mina wyraźnie się zmieniła,
- ta.. no dobra nie kontynuujmy tej rozmowy. -Posyła mi lekki uśmiech i znowu zapanowała między nami cisza. Idziemy dalej długim betonowym chodnikiem (nie widać w nim końca ) Gdy nagle niespodziewanie skręcamy w lewo. Stajemy przed wielkim budynkiem jest cały z drewna z przyciemnianymi oknami, że nikt nie mógłby zajrzeć a nad ciemnymi drzwiami widnieje napis ETNA. Automatycznie łapie chłopaka za ramię a on na mnie spogląda.
- To jest ten bar ? -pytam .
-Tak to tu nie bój się Judy to tylko tak z zewnątrz wygląda. Na pewno polubisz to miejsce i moich znajomych jak ja. -puszcza mi oczko i łapie za rękę a mi jak na zawołanie pojawia się rumieniec. Wchodzimy do baru i automatycznie zrobiło mi się słabo. Po lewej znajdował się wielki bar w którym stały jakieś dwie blondynki w ubraniach kelnerek a naprzeciwko były stoliki. Ściany były czarne ozdobione tylko jakimiś obrazkami a stoły również tego samego koloru. Było Ponuro. Mocniej chwyciłam Felixa rękę i podążałam za nim w stronę jednego ze stolików.Doszliśmy na sam koniec pomieszczenia.Jest ten stół.  Przy nim siedziały cztery osoby było dwóch chłopaków i dwie dziewczyny. Jeden z nich miał na sobie czarną skórę i ciemną karnacje i uśmiechał się od ucha do ucha, nawet taki brzydki nie był. Drugi miał blond włosy postawione z widoczną ilością żelu i niebieską koszulkę patrzył na mnie z taki wzrokiem jakbym mu coś zrobiła i nie wiedziałam co zrobić ! uśmiechnąć się czy coś powiedzieć.. no nie wiem.. Spojrzałam tylko na kolejne osoby. Jedna dziewczyna miała takie strasznie długie czarne włosy które cały czas poprawiała a jej bluzka była tak krótka, że nawet jej nie była potrzebna bo bez niej by i tak każdy wszystko zobaczył. Wyglądała okropnie! Od razu nie pod pasowała mi do gustu ale ta obok wyglądała nawet sympatycznie taka blondynka z ciemnymi oczami i  też szerokim uśmiechem siedziała obok tego ciemnego.
- eyyo Sandman ! - wykrzyczał na cały bar chłopak ciemnej karnacji a ja ob-kręciłam się wokół całego pomieszczenia by zobaczyć czy ktoś się patrzy... patrzyli.
- Omar ! cześć. - mówi felix i puszcza moją rękę i podchodzi by przybić piątkę chłopakowi a następnie temu "żelowatemu" . Wreszcie przypomniałam sobie ! to jest ten jego kumpel Omar co mi mówił o nim dobra to chociaż Go kojarzę. Ta Czarna wstała do Felixa i przytuliła go macając ręką każdy możliwy fragment jego pleców. uhh co to za typ dziewczyny ? Kiedy udaję mu się wyrwać z jej objęć chłopak spogląda na mnie ( a ja taka skrępowana, sztywna nawet nie wiem co zrobić !) Podchodzi do mnie i łapię mnie za ramię.
- To jest Judy. -mówi do swojej "paczki" a oni wszyscy wstają i otaczają mnie w kółku. Czuję się tak obserwowana jak nigdy. Podchodzi do mnie ciemno oki chłopak.
-Omar jestem -wyciąga w moją stronę rękę
-Jude jestem - mówię do niego posyłając uśmiech. Potem podeszła do mnie ta blondynka z takim przyjemnym uśmiechem powitała mnie przytuleniem i powiedziała "Ambe" tak się chyba nazywa nie ? Nagle czuję zapach perfum.. On nie pachnie on CUCHNIE !! Już wiem kto to.. no po prostu logiczne to jest. Czarnula. Podchodzi do mnie i podaję mi rękę w tym samym momencie przeżuwając gumę tak zauważalnie. Zrobiłam wielkie oczy.
- Kal
- Jude - I na tym się skończyła nasza rozmowa. W sumie to dobrze nie chcę jej ani poznawać ani widzieć. Jest dziwnym typem dziewczyny. No i na koniec podchodzi do mnie żelowaty Pan który pokazał swoje białe zęby i mnie przytulił to było nawet miłe.
-Miło mi Cię poznać Jude jestem Alek. -Uśmiecham się do niego i bezdźwięcznie mówię mu "mi również" Po czym Omar łapię Go za ramie i pokazuje mu miejsce gdzie przed chwilą siedział  a on od razu siada i posuwa się by zrobić miejsce dla mnie i Felixa. Serio czuję się nie komfortowo. Siadam na tym miejscu a na przeciwko mnie siedziała kochana Kal które obserwowała mnie i po prostu nie spuszczała ze mnie oka ! To przerażające jest. No i tak minęła godzina. Chłopaki rozmawiali coś o swojej imprezie przyszłej a dziewczyny o jakimś chłopaka co usiadł dwa stoliki od nas a ja ? szara myszka.. siedzę i nic się nie odzywam bo po co ? Sprawiłam tylko radość Felixowi nic więcej. Spoglądam na telefon i widzę 3 nieodebrane połączenia i jedną wiadomość.. Chwila która to godzina ?? ooo 20 już wiec za jakieś 15 minut Felix będzie musiał mnie odprowadzić. Nagle z moich myśli wyrywa mnie Ambe która łapie mnie za rękę i wyszarpuję z siedzenia krzycząc do chłopaków, że idziemy "przypudrować nosek" ale bez Kal. Wchodzimy do dosłownie białej łazienki i stajemy w lustrze ja naturalnie poprawiam włosy związując je w kitkę a dziewczyna poprawia makijaż.
-Więc... jesteś z Felixem ? -pyta mnie dziewczyna.
-co? nie, nie jestem. my się tylko przyjaźnimy.
- to dobrze i nie radziłabym. On Cię zepsuje przecież widać, że z innej bajki jesteś niż on.. Jesteś grzeczna a on ? sama widzisz. Kiedy Go poznaliśmy był szaraczkiem a teraz jest mega i jeszcze się Kal podoba wiec nie ryzykowałabym z nią.
- A co ona mi niby zrobi ? Nie zabroni mi się raczej z nim przyjaźnić ? z resztą i tak nie zamierzam dołączyć do waszej grupki tylko Felix mnie poprosił. -powiedziałam dziewczynie i podniosłam kącik ust by chociaż to wyglądało jak pół uśmiech.. Potem o tym pomyśle teraz muszę jechać do domu. Przytulam dziewczynę, wychodzę z łazienki i podchodzę do stolika. Widzę, że Kal już ma Felixa w swojej siatce ale niestety muszę im przeszkodzić.
-Sorki ale ja już muszę iść do domu. Felix? odprowadzisz mnie ? -mówię stanowczo do chłopaka.
-Jasne Jude już idę. -odpowiada i od razu wstaję a czarna małpa już robi jakieś swoje krzywe miny. Felix bierze swoją bluzę i mojego Fullcapa i wychodzimy.
- I jak było ? - pyta mnie. nawet nie zdążyłam odpowiedzieć a on dokańcza - O rany ! zapomniałem telefonu ! Zaraz wrócę czekaj tu na mnie ok ? -kiwam mu głową a on odbiega i widzę jak wchodzi do baru. Mam chwilę by sprawdzić telefon.. sms od Oscara

"Jude? Co się dzieję ?
Nie odpisujesz mi a ja się o Ciebie
martwię ! Oscar xx "

Odpiszę mu jak wrócę do domu teraz nie mam siły to był dzień pełen różnych emocji. Czekam tak i czekam na niego.. 20:30 no kurde ! Idę po niego. Ja nie wiem jak trafić do domu a on mnie zlał ! Podbiegam do drzwi baru. Wchodzę do środka i to co widzę zwala mnie z nóg.. ! Ambe mnie zauważyła.. A ja wybiegam z tego pomieszczenia i kieruję się w stronę betonowego chodnika. Biegnę przed siebie nawet nie wiem gdzie jestem. Mam to gdzieś! Chcę uciec od tego kogoś .. niby mój Felix ale faktycznie się zmienił nie tylko fizycznie. Czuję jak wibruję mi telefon ale nawet po niego nie sięgam. Jestem cała zapłakana i nie potrafię nawet prosto biec. To było okropne.. Nienawidzę Go za to..  * Tą samą historię opowiadam Oscarowi a on słucha mnie uważnie.. a kiedy ucichłam on pyta.
-No dobrze.. ale co zobaczyłaś ?
- Jak Felix i Kal... się całują. -siadam koło chłopaka i zaczynam mu płakać w ramię.
___________________________________________________________________________

Notatka od Autorki :

Hello ! 
mamy rozdział 8 :)
i jak się podoba ?
Mam nadzieję, że bardzo. 
Już w zakładce "bohaterowie można zobaczyć nowe postaci"
Dziękuję za 15 komentarzy ♥ 
Jesteście świetni. 
Do zobaczenia w następnym rozdziale ! 

15 KOMENTARZY = ROZDZIAŁ 9 ♥

czwartek, 16 października 2014

Rozdział 7


~Oscar's POV~


Siedzę i czekam już kolejną godzinę na Jude. Nie wiem co robi i gdzie jest. Ostatni raz ją usłyszałem przez telefon głupi byłem bo zadzwoniłem nachalnie ale strasznie się o nią boję bo nie wiadomo co temu palantowi do głowy przyjdzie. Przecież jak tylko jej się coś stanie to ten Felix przestanie się tak cieszyć. Wybije mu Jude z głowy! Chwila... czy ja mam moment zazdrości? Nie... to nie możliwe. Jest moją przyjaciółką i nic nas nie łączy. Uwielbiam na nią patrzeć w te niebieskie oczy i czasem nawet czesze jej warkocza z tych blond włosów. Śmiejemy się razem i dokuczamy ale to nie opiera się tylko na uśmiechu ale też na zaufaniu. Lubię jak mi się zwierza wie, że może na mnie polegać. 
Zawsze będę obok niej ale teraz nie napisze bo wyjdzie, że jej psuje spotkanie z przyjacielem. Zdaję mi się, że ona czuje do niego coś szczególnego. Wracając.. nie przerwę im. Jude jest odpowiedzialna i wie co jest dobre a co złe. Ufam jej ale nie zamierzam siedzieć bezczynnie wysyłam szybką wiadomość do mojego przyjaciela by wpadł do mnie by posiedzieć i pograć w play'a. Od razu mi odpowiada, że za 15 minut będzie bo odprowadza Emmę do domu. W 15 minut zdążyłem posprzątać dom i nawet na chwile usiąść i obejrzeć jakiś fragment serialu. Dzwoni dzwonek do drzwi a ja wstaje i podbiegam otwierając klamkę. OG wbija do mnie i ściąga swoją zieloną bluzę.
 Podajemy sobie ręce na przywitaniu wymieniając się krótkim "siema" Po czym siadamy w kuchni i nalewam nam cole.
-Co tam Osci się u ciebie dzieję? Gdzie masz Jude ? -pyta mnie kolega.
-Spoko jest. Ona teraz poszła się spotkać z dawnym przyjacielem który się wyprowadził z jej dawnego miasta a teraz się okazało, że blisko siebie mieszkają... znowu. -mówię mu wywracając oczy.
-Rozumiem Stary.. Jesteś zazdrosny ! aa! Podoba Ci się Jude ?- wskazuje na mnie i zaczyna się śmiać a ja odpowiadam mu ruszając głową jednoznacznie w prawo i w lewo. Co ja mam mu powiedzieć? Jest moim kumplem od dzieciństwa ja mu załatwiłem dziewczynę z którą jest prawie rok a ja nie potrafię mu powiedzieć, że coś czuję do Jude. NIEEE NIC NIE CZUJE! JEST TYLKO PRZYJACIÓŁKĄ ! 
-No co ty. Po prostu ją polubiłem, mało jest tu osób w moim wieku a ona jest spoko.
-No jak tam uważasz Osci ale ja to widzę. Zauważyłem to od chwili gdy obrzucałeś ją maką i miałeś takie podejście do niej .
-Po prostu chce by poczuła się dobrze z nowymi znajomymi -Dużo przeżyła jak na taką drobną osóbkę. Najpierw Tata potem ten cholerny Felix a nie chce by pomyślała, że ze mną tak samo będzie. Będę z nią do końca.
Po jakiś dwóch godzinach grania na play'u i rozmawiania o rocznicy OG i Emmy która ma być za dwa tygodnie stwierdziliśmy, że zrobimy imprezę w jego domu. Zaprosimy znajomych i będziemy się bawić w dobrym gronie.. czego chcieć więcej ? Oby Judy też zaprosili to by poszła ze mną. Bym  zobaczył jak ona "świetnie" tańczy. No dobra, minęły te godziny a OG musi wrócić do domu. Zostaje znowu sam ale tym razem nie chce mi się nic robić. Wracam do pokoju i zaczynam przyczepiać nowe zdjęcia które drukowałem rano. Na jednym jestem ja z Oggiem, Emmą i Jude. Robiliśmy je jak byliśmy po bitwie na mąkę. Niezłe to było. Wbiło mi się w pamięć tylko jak podszedłem do niej blisko a ona przytuliła mnie w łazience. Spodobało mi się przytulanie do niej. Teraz czuję się jak jakiś desperata. Nie wiem co robić, co myśleć. Jedyna co przychodzi mi do głowy to Ona. Może teraz coś jej jest ?! Może coś się stało a ona nie umie sobie poradzić. Patrze na zegarek.. dochodzi 20:30.. już późno a Judy nie dzwoni. Chwytam telefon i wystukuje jej numer ale przerywa mi dzwonek do drzwi, pewnie to rodzice. Podbiegam do drzwi i widzę ją. Stoi cała roztrzęsiona. Makijaż rozmazany spływa po jej policzkach. Oczy ma czerwone, załzawione a ja od razu do niej podchodzę i przytulam z całych sił i czuję jak wylewa łzy w moją koszulkę. Nie spytam jej co się stało. Nawet nie potrafi się uspokoić a co dopiero coś powiedzieć. Zapraszam ją do środka- w takich momentach cieszę się, że rodzice długo pracują- Wchodzimy razem do salonu a ona dalej wtulona w moje ramię. Cisza wypełnia całe pomieszczenie . Nic nie mówimy.
Czekam aż się otrząśnie i zacznie coś mówić...

~Jude's POV~


Podchodzę do drzwi Oscara. Tam znajdę rozwiązanie on mi pomoże. Nie wierzę w to co się działo! Spotkałam mojego przyjaciela a on mnie ponownie porzucił do tego nie wiedziałam gdzie się podziać. 

5 godzin temu..
Siedziałam z moim przyjacielem na ławce w parku, przez drzewa przedostawały się promyki słońca. Rozmawiamy ze sobą i cały czas się śmiejemy. Za takim Felixem tęskniłam. Przytuliłam Go bardzo mocno a on mnie głaska po plecach. 
- Co się dzieję Jude ? -pyta mnie chłopak.
-Nic, po prostu bardzo za tobą tęskniłam. Nie zostawiaj mnie już nigdy więcej. -Mówię Felixowi a on szepcze mi do ucha "Nie Zostawię" po czym całuję czubek mojej głowy. 
-Ej Judy ! Masz chęć się przejść ? Mój kolega siedzi niedaleko z paczką w barze może do nich wpadniemy ? - Patrzy na mnie z wielkim uśmiechem na twarzy. Spoglądam na telefon.. 18.. niedługo będę musiała wrócić do domu ale nie chce Go zostawić. Wiem, że to go uszczęśliwi, że poznam jego znajomych. Kiwnęłam głową w jego stronę a on mnie przytula. Od razu wiem, że to był błąd. Nie dam po sobie tego rozpoznać.
* I ta piękna kolorowa historia z bad boyem w roli głównej od tej pory kompletnie się zmienia. Nie będzie już kolorowo.. *
____________________________________________________________
Hello !
No i mamy kolejny rozdział :)
Mam nadzieję, że się podobał
jeśli tak to piszcie w KOMENTARZACH + dziękuje bardzo za 10 przy tamtym rozdziale. Jesteście the best. ♥
 Komentujcie !! >>>>Podsuwajcie własne pomysły. Bo to jest również dla Was !
Teraz podnoszę poprzeczkę ;D

15 KOMENTARZY = ROZDZIAŁ 8

środa, 8 października 2014

Rozdział 6

"Nadchodzi taki moment kiedy jedno spojrzenie zapełnia pustkę ..."

~Widzę Go... ! ~

W oddali widzę Felixa mimo, że jest daleko.. potrafie Go rozpoznać. Ma na sobie czarne rurki, niebieską bluzę i czerwonego fullcapa ale dostrzegam na jego twarzy coś podejrzanego. Takie coś.. błyszczy się na jego wardze. Podbiegam do niego bliżej a on rozkłada ręce na powitanie wskakuje mu w ramiona a on mnie przytula. Niestety nie tego oczekiwałam myślałam, że to będzie coś magicznego takie zapełnienie tego roku rozłąki ale nic takiego nie ma. Jest On, jestem ja stoimy wtuleni w siebie. Nie mówię, że za nim nie tęskniłam bo brakowało mi go. Naszych wspolnych wypadów do pamiętnego parku, przesiadywanie całych nocy na podwórku i śmianie się z byle dupereli. Teraz możemy to nadrobić! Musimy dużo sobie opowiedzieć. Stoimy tak wtuleni w siebie a ja czuję jak telefon mi brzęczy w kieszeni ale nie chce psuć tej atmosfery. Nawet nie wiem kiedy to się stało ale zaczęłam płakać. Rozkleiłam się mu z resztą nie raz mnie widział zapłakaną. Słyszę jak szepcze mi do ucha "Hej Mała nie płacz. Teraz jestem przy tobie" a ja potrafie tylko kiwnąć mu głową. Nagle wyrywa mnie z uścisku i patrzy mi prosto w oczy.
-Tęskniłaś? -mówi z wielkim uśmiechem na twarzy.
-Tak ! Nawet nie wiesz jak bardzo! -odpowiadam mu - nigdy więcej mnie nie zostawiaj -dodaje a Felix znowu mnie przytula i całuje moje czoło. Już wiem co tak się świeciło z daleka! Mój mały Felcio ma kolczyka w wardze, zaszalał w tym LA i nie wiem czy dobrze zerknęłam ale z jego rękawa widać było czarny rysunek na nadgarstku. TATUAŻ?! Jejku.. jaki on inny i jak urósł ale dalej nie zmienił podejścia do włosów jak ich nie lubiał tak ich nie lubi bo dalej chowa je w fullcapie. Niebieskie jak ocean.. jego oczy, tęskniłam za tym jak na mnie patrzą z tą czułością i troską. Kocham Go.. dalej. Nie zapomniałam o niczym co się działo między nami. Felix i Ja. Ja i Felix... na zawsze.
-Felix? -odzywam się do niego ale nadal nie chce Go puszczać.
-Tak Jude? -mówi lekko zmartwiony a ja spoglądam na niego z dołu.
- Jadłeś czekolade? bo coś na wardze Ci zostało. -mówię do niego z poważną miną.
-No wiedziałem, że się o to przyczepisz! ha! -odpowiada śmiejąc się chyba najgłośniej jak umie.

~Felix POV~

Stoimy tak razem wtuleni w siebie już ponad 20 minut. Tak bardzo brakowało mi mojej Jude a kiedy wreszcie ją widzę nie potrafię wogóle z siebie czegoś wykrztusić. Dużo się zmieniło przez ten rok najbardziej to chyba ja. Moja myszka już zauważyła kolczyk a co dopiero zrobi jak dowie się o malunkach albo o moich nowych znajomych przecież nie będzie chciała mnie znać. Nie chce jej stracić drugi raz. Jest świetną przyjaciółką którą traktuje jak siostre. Już raz ją opuściłem nie chce by znowu to się stało. Wracając do teraźniejszości. Teraz już Jude mnie nie przytula ale stoi kawałek dalej odwrócona plecami do mnie i najprawdopodobniej wyciera łzy. Podchodzę do niej i obejmuję ją od tyłu.
-Ej Jude. Już wszystko w porządku teraz będe przy tobie -mówię jej by napięcie między nami zeszło.
-Wiem Fel, wiem. Po prostu tak b-bardzo tęskniłam za tobą i nie mogę w to uwierzyć - mówi jeszcze nie do końca spokojna -ale dobra. Chodź pójdziemy się przejść co? -dodaje a ja odpowiadam jej kiwnięciem. Wchodzi w głębszą część parku i zaczyna się przepytywanie Jude Clark.

~Jude POV~

Jesteśmy już na spacerze. Po drodze minęliśmy wózek z lodami i jak tu nie kupić lodów ?  Kupiłam sobie truskawkowego a Fel o smaku śmietankowym. Więc tak idziemy i idziemy... no i nie mogłam się powstrzymać! Muszę Go podpytać.
-Co robiłeś przez ostatni rok Fel ? -zadaju mu pytanie z ciekawością.
-Na pewno chcesz wiedzieć? -jednoznacznie kiwam mu głową i czekam aż zacznie rozmawiać ale nic nie mówi tylko siada na ławce i poklepuje bym siadła obok. Robię tak jak mi "karze" i wsłuchuję się w jego historie.
-Więc tak.. Jak wyjechałem rok temu do Bendwurg to takie osiedle 15km od tego parku to nikogo tu nie znałem prawie cały miesiąc siedziałem w domu i nic nie robiłem nawet wyjść nie miałem z kim ale  jakoś się złożyło i poznałem Omar'a. Zakumplowaliśmy się. Potem szkoła nawet dość szybko zleciała miałem już w niej znajomych bo Omar mnie zapoznał ze swoją paczką. Rok szkolny się skończył i zrobiłem sobie tego kolczyka a potem.. -nagle zamilkł i głowe spuścił na dół. Spojrzałam na niego i złapałam jego dłoń patrząc na niego ze wzrokiem "wszystko ok?" a on spojrzał na mnie swoimi niebieskimi oczami i podwinął rękaw ze swojej lewej ręki. To co zobaczyłam zaskoczyło strasznie. Na całej długości od ramienia do ręki było ozdobione tatuażami. Jedyna rzecz co zrobiłam to dotknęłam każdej po kolei i sprawdzałam każdy rysunek.
-Bolało ? -pytam z poważną miną.
-Jak cholera -odpowiada z uśmiechem.
-Po co? -ponownie robie swoją minę i spoglądam raz to na chłopaka raz na jego rysunki. Gdy Fel miał już zacząć opowiadać, telefon mi zadzwonił "Oscar" wiedziałam, pewnie się martwi. Pokazuje gestem chłopakowi by dał mi chwilkę i wstaje odchodząc kawałek
-Tak słucham -mówie spokojnie do Oscara by nie zauważył, że coś tu nie gra.
-Jude? Wszystko dobrze ? -mówi z wyraźną troską w głosie i co ja mam mu powiedzieć? że mój grzeczny przyjaciel stał się wizualną odwrotnścią?! no raczej nie..
-Wszystko dobrze Oscar. Właśnie siedzę z Felixem za jakieś dwie godziny powinnam być w domu.. pa -po czym rozłączam się i odwracam na pięcie w strone dalej siedzącego na ławce chłopaka który spogląda na mnie bez przerwy bez mrugania.
-Okej ? -pytam Go.
- Co to za Oscar? Masz chłopaka tutaj? -mówi do mnie z wyraźną ciekawością w głosie.
- Nie zmieniaj tematu Sandman! Nie skończyłeś opowiadać- uświadamiam mu.
-Przestań Judy ja swoją dokończe Ci kiedyś. Teraz twoja kolei. Co to za chłopak? -Pyta mnie Felix. Siadam do chłopaka na ławke i zbieram myśli by mu wszystko powiedzieć.. ale ja nie wiem co ?! takie "Hej Felix no wiesz kocham Cię od zawsze i planowałam z tobą życie od małego a teraz pojawił się Oscar który namieszał mi w głowie ?!" Nie no raczej tak mu nie powiem.. Powinnam być z nim szczera. Zawsze dla siebie byliśmy to dlaczego teraz nie?
____________________________________
HELLO EVERYBODY !
I jak podobał Wam się ten rozdział ?
Dodałam Go wcześniej w ramach prezentu dla Was za 1000 wyświetleń! Nawet nie wiem jak dziękować moi kochani każdy wasz komentarz daje mi kopa do działania.
Za to Was mocno kocham :)
+ jest sprawa. Jeśli czytasz to fanfiction i serio je polubiłeś to komentuj i byłabym wdzięczna za każdą promocje z waszej strony :)
To do zobaczenia w kokejnym rozdziale moi mili. Trzymajcie się cieplutko ^^
10 KOMENTARZYNOWY ROZDZIAŁ

sobota, 4 października 2014

Rozdział 5

... minęła godzina.

Ja wraz z Oscarem pojechaliśmy do sklepu i kupiliśmy wszystko co jest potrzebne do pieczenia. Po czym wróciliśmy do jego domu i rozpakowaliśmy wszystkie składniki. Teraz siedzimy i czekamy na jego kolegę... ymm... jak on tam miał? OG ? Chyba tak. O! i ma być z dziewczyną to chociaż nie będę sama w męskim gronie. Siadłam na taborecie przy stole a Oscar naprzeciwko mnie. Otworzył laptopa i zaczął szperać po sieci, chyba po to by znaleźć przepis. Przepis na sernik.. PRZECIEŻ TO TAKIE PROSTE DO ZROBIENIA !
- I co Oscar? znalazłeś ? -pytam chłopaka z uśmiechem na twarzy.
- Tak ! już dawno mam. - odpowiada mi. - Mam do Ciebie prośbę. -dodaje.
- No słucham ? -pytam z ciekawością, chłopaka.
- P-po prostu uważaj na siebie -mówi z małą pewnością Oscar.
- Ale o co chodzi ? - mówię zaszokowana
- O nic.. po prostu uważaj. - mówi po czym odwraca w moją stronę laptopa i pokazuję mi zdjęcia OG z jego dziewczyną. Jest śliczną blondynką a obok swojego chłopaka wygląda promiennie. Nie mogę się doczekać aż ją spotkam. Jakby mi czytało w myślach! Dzwonek do drzwi zadzwonił. Oscar wybiegł z kuchni i otworzył drzwi a ja przechylam się najdalej jak mogę by ujrzeć jego znajomych. Wchodzi najpierw chłopak przybiją piątkę Oscarowi i ściąga czapkę a za nim idzie blondynka, ma związane w kucyka kitkę, zwyczajne jeansy i czarną bluzę z kapturem. Zauważyli mnie chyba jak wyglądam w ich stronę! Od razu wracam do wcześniejszej pozycji. Podbiega do mnie Oscar i obejmuje przez ramię a ja chowam głowę by ukryć rumieńca.
- OG! To jest Judy. - PO czym popycha mnie bym wstała a chłopak podaje mi rękę. Mogę mu się teraz przyjrzeć. Ma śliczne oczy i szeroki uśmiech.
- Miło mi Judy, jestem Oscar również ale mówią na mnie OG, Osci miał rację, że jesteś ładną dziewczyną. - po czym puszcza moją rękę i idzie w stronę salonu wraz z Oscarem. Odwracam się w stronę stołu by wziąć szklankę soku a tu podskakuje, nie podbiega! ale podskakuję dziewczyna z blond włosami.
-Hej ! O Mój Boże.. Nawet nie wiesz jak się cieszę że mogę Cię poznać! w naszej grupce nie ma w ogóle dziewczyn ! Jestem Emma - Po czym przytula mnie a ja ledwo co mogę wykrztusić moje imię. Puszcza mnie i tak obdarowujemy się uśmiechami póki Oscar nie krzyczy do nas na cały dom byśmy zrobiły kanapki dla nich. Bez zastanowienia Emma odpowiada im "tak" więc idziemy do blatu i szykujemy im jedzenie.
- Więc... jesteś z Oscarem razem ? -pyta mnie blondynka a ja robię tzw. "oczy jak pięć złotych"
- Ja? z Oscarem ? ymm . nie. Wprowadziłam się ponad tydzień temu i pomógł mi się obeznać z tutejszymi terenami. -mówię Emmie a ona zaczyna się śmiać nie wiem dlaczego ale się śmieje.
- No wiesz po tygodniu znajomości Osci nie wpuszcza tu byle jakiej dziewczyny. Musisz być dla niego wyjątkowa -Po jej słowach od razu pojawia mi się rumieniec na twarzy. Chciałam już powiedzieć co nie co o naszych stosunkach z Oscarem ale właśnie.. o wilku mowa. Wszedł do nas Oscar wraz ze swoim przyjacielem i siedli na stołkach barowy i zaczęli się na nas patrzeć.
- Ej Oscar. Dawaj już zaczniemy coś robić z tym ciastem co nie ? -pyta się OG kolegi.
- Nie wiesz co, raczej wolałbym by za to ciasto się wziął ktoś kto się na tym zna.
- Znasz takiego kogoś kto się zna na tym ?
- Emma i Judy co nie co wiedzą - mówią chłopaki w tym samym momencie a my odwracamy się w ich stronę i zaczynamy się śmiać. Nagle Emma bierze mnie za ramię i mówi:
- Heeej Judee. Słuchaj musimy zrobić ciastoo. Weź mąki trochę dobrze i ułóż górkę...-biorę trochę mąki- tutaj! -wskazując na chłopaków a ja bez wahania rzuciłam w nich garścią. OG wstał i zaczął też rzucać w swoją dziewczynę tak słodko się przytulając a ja patrzę w stronę Oscara który wyciera twarz rękawem i patrz na mnie ze złą miną. Ja od razu zmieniam nastawienie bo może być na mnie zły. Podchodzi do mnie bardzo blisko i patrzy mi się w oczy a ja spoglądam w podłogę. Oscar łapie mnie za brodę i podnosi głowę, że patrze mu w oczy, zbliża się coraz bliżej. nie mogę opanować emocji wszystkich, nie wiem co się dzieję! On chce mnie pocałować? co? nie! Emma nie może mieć racji... i nie miała. Dostałam solidną dawką mąki prosto w twarz.
- Czyli z naszego gotowania nici Enestad! - Krzyknęłam do niego i we dwoje się zaczęliśmy śmiać. Emma z OG stoją przytuleni, cali biali od mąki na środku kuchni.
Minęło 30 minut a nasi znajomi poszli już do domu. Pożegnałam się z nimi, nawet Emma napisała mi swój numer w razie jakby co, nie wiem po co .. ale na pewno będę chciała z nią pogadać niedługo. Teraz siedzę z Oscarem w kuchni i próbujemy posprzątać całe pomieszczenie. Jest całe białe ! i to dosłownie, wszędzie jest mąka. Po jakimś godzinnym sprzątaniu poszłam do łazienki by trochę się "wyczyścić" albowiem cała jestem wciąż w mące. Siedzę i tak rozczesuje włosy palcami i nie zwróciłam uwagi na to, że za mną stoi Oscar i się mi przygląda.
-Co jest ? -pytam się z uśmiechem, chłopca z lokami.
-No nic tak tylko się przyglądam tobie. jeszcze masz pełno tej mąki! - mówi po czym spogląda na mnie z uśmiechem.
- Ciekawe przez kogo taka jestem! - mówię pół śmiejąc się a, pół krzycząc.
- Ja nie wiem ! - Odpowiada mi chłopak z uśmiechem. Po czym podchodzi do mnie i dotyka ręką polik i wyciera mi resztę mąki. Spogląda na mnie a ja nie potrafię się nie uśmiechać a on odpowiada tym samym w moją stronę. Czuje coś takiego dziwnego w sobie jakby świat stanął i liczy się tylko tu i teraz.. że jestem z właściwą osobą w tym momencie. Przytulam się do chłopaka i łapię jego rękę. Gdy tą miłą atmosferę przerywa telefon. Zostawiam Go samego w łazience i idę po telefon. Na wyświetlaczu piszę wyraźnie " Bob" Odbieram natychmiastowo.
- Tak, słucham ?
- Judy. Wracaj już do domu. Mamy kolacje już.
- No dobrze. - informuję Boba i rozłączam się. Oscar siedzi już na kanapie i ma spojrzenie takie badawcze.
-Muszę już iść -kieruję słowa w stronę chłopaka. Po czym spoglądam na zegarek 20.30
faktycznie pora się zbierać.
- No dobrze. Odprowadzę Cię do drzwi. -Wstaję i podchodzimy do drzwi ja biorę swoją bluzę i wychodzę przez drzwi. Stoimy tak na progu w ciszy. Ja podchodzę do niego ( bo na prawdę muszę już iść) i daje mu buziaka w policzek a ten zaszokowany się uśmiecha a ja puszczam mu oczko i okręcam się na pięcie kierując się ku bramce. Słyszę jak z tyłu chłopak zamyka drzwi a ja zakładam słuchawki na uszy i zmierzam w kierunku domu. Tak szybko ten dzień zleciał. Poznałam nowych, sympatycznych znajomych którzy naprawdę są fajni. Oscar... i nasze relacje dziś, były kompletnie inne niż przez ostatni tydzień a mi to pasowało ( o rany)  Jutro widzę się z Felixem, wreszcie! Nie mogę się doczekać jak Go zobaczę. Będzie tak pięknie. Pogadamy ja k za dawnych lat będzie prze uroczo. Doszłam do bramki, otwieram ją i wchodzę do domu. Wieczorek z rodzinką szybko zleciał, opowiadali mi jaki fotelik zamówili dzisiaj, że przez pół dnia go szukali a ja opowiadałam im o nowych znajomych (oczywiście bez szczegółów). Poszłam się wykąpać i przygotowałam sobie ciuchy na jutrzejsze spotkanie. Wzięłam telefon do ręki i siadłam na tapczanie. Zauważam, że mam dwie wiadomości. Jedna jest od Oscara " Dobranoc Jude i jak jutro wrócisz to do mnie zadzwoń. Musimy pogadać xx" a druga jest od mojego Felcia " Hej Mała. Widzimy się jutro o 12, pamiętaj!"
Uśmiecham się na oby dwa smsy choć ciekawi mnie o czym chce Oscara pogadać.. o nas? niee to mało prawdopodobne. Podłączam telefon pod ładowarkę i oddaję się spokojnemu snu.

Godzina 10:30 budzę się. Dziś spałam tak dobrze, że nie chciałam się budzić ale wstałam. Zostało mi półtorej godziny by wyjść w stronę parku. Ubrałam na siebie jeansowe spodenki z wysokim stanem i białą bokserkę w nie włożoną. Na to czarną bluzę rozpinaną i moje czarne conversy. Włosy rozpuściłam i nałożyłam czerwony fullcap Felixa. Jeszcze lekkie poprawki w makijażu i gotowa !
Minęła godzina.. Zeszłam na dół i zjadłam śniadanie. Nie mogę się doczekać tego !Rodziców nie ma.. Pewni znowu pojechali po jakieś rzeczy.  Biorę telefon i wychodzę z domu. Pół godziny drogi do parku pokonałam i jestem w parku. Siadłam na ławce i założyłam słuchawki oczekując na mojego księcia. Wiem.. dziwnie to brzmi.. Dostaje smsa "jestem już w parku a ty? " odpisuję mu szybko " jestem na ławce co mieliśmy się spotkać xx" i natychmiast dostaję odpowiedź " masz mój fullcap ? widzę Cie" Po czym wstaję i rozglądam sie wokół mnie. Widzę Go ... !!

____________________________________________________________________

I tak oto kończy się ten rozdział ☺ 

Mam nadzieję że podobał Wam się bo długo nad nim myślałam xd
Jak myślicie? co się dalej może wydarzyć ? ;3
Jak zauważyliście nastąpiły pewne zmiany.
1)Mamy inny wygląd bloga. :) 
2) jeśli chcecie być informowani proszę napisać w komentarzach :)
3) Wczoraj moje marzenie się spełniło i muszę się z Wami podzielić!
The Fooo mi odpisało ♥
4) DZIĘKUJE ZA UDZIELANIE SIĘ ! BARDZO MNIE WSPIERACIE ♥

KOMENTUJCIE ! ☺